KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
Blog > Komentarze do wpisu

Leniwy start w Nowy Rok a od jutra przyśpieszenie...

... ciężko po 11 dniach wcale nie takiej znowu całkowitej laby znowu wsiąść do pociągu PRACA i udawać, że się wypoczęło... Noooo dooooobbbbra, trochę odpoczęłam, ale jednak miałam nadzieję, że czas będzie przywoitszym facetem i nieco zwolni...He... Naiwności...

Dziś było jeszcze leniwie niedzielnie, dłuższe spanko, poranne przeciąganie w łózku, powolne śniadanko, kawka przy kompie, potem rodzinny spacerek i cykanie zimowych fotek, obiadek, TV, grzebanie w Inernecie w poszukiwaniu telefonicznych zabawek (trwa walka między Sony Ericsson Xperia X8 a Samsungiem jakimś tam, nazwy nie pamiętam, ale taki Iphonopodobny...) i filmu oglądanie...

A jutro Radka czeka pobudka przed 6, wyjazd do Sundsvall kole 6.30, bo od 8 pierwszy dzień kursu - ok. 4,5 miesiąca dojeżdżania przed nim, ok 10 mil w jedną stronę w języku szwedzkim = 100km w polskim, no ale możecie mimo zimowych warunków porównać to do ok 80km w Polsce, czas dojazdu ok. 1h 20min... jak śnieg puści trochę i mrozy będzie i 1h 10min...

O kciuki prosiemy, bo się mocno przydadzą, to dla nas realna szansa by Radek w końcu zaczął po duuużo za długiej przewie pracę na szwedzkim rynku pracy, zdobył refrencje, tu podstawa zatrudnienia, zaczął przynosić do domku własne pieniądze itp... A że żadna praca nie hańbi a ta nawet mu się narazie widzi może będzie to przepustka do spokojnego życia z pracą, 2 pensjami, spłacaniem domku, autkiem z napędem 4x4, wyjazdami do Polski, na wakacje i wycieczki... Marzymy a póki co nielekkie pół roku przed nami...

Ja klasycznie w przychodni, w tym tygodniu 3 dni tylko bo w czwartek u nas też dzień wolny a w piątek mam czas na naukę skomasowany z 2 tygodni (przysługuje mi 4h w tygodniu), więc pracuję w domku.

Dawid ma jeszcze tydzień wolnego, ferie świąteczne jullov sie to zowie a jest tak naprawdę przerwą międzysemestralną i od następnego poniedziałku już nowy semestr, wiosenny.Trzy dni będzie w świetlicy z kolegami a potem autobusem do domu, lekcje z polskiego (mama - kat - iusza mu zadaje, wredota jedna) i ewentualnie potem rozrywka - film o zwierzątach, bajka, komputer i net albo gra w Simsy no albo konsola... Jakiego ja mam już dużego syna, sam wraca ze szkoły, sam siedzi w domku...

W środę spotkanie z przyjaciółmi i masaż - okazało się że młoda ciałem, starsza duchem jestem i nie zaszkodzi mi małe rozmasowanie tego i owego, poprawienie przepływu chłonki, ujędrnienie i rozciągnięcie tu i ówdzie... Ostatnio A traktowała mi rączki moxą i masowała je auć... i w środę kontynuacja... no ale auć po jednym dniu mija, siniaki znikają i łapki ładnie wyglądają...

A w czwartek może kino? Narnia w 3D nam się marzy, ale na nią do Sundsvall trzeba się wybrać... zobaczymy...

No to jak napisala moja psiapsiola mamuskowo-grupowa zaczynamy przekonywac samych siebie, ze prace mozna kochac :-P

niedziela, 02 stycznia 2011, zapiski_szwedzkie

Polecane wpisy