KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
Blog > Komentarze do wpisu

B jak bezrobocie i B jak burza...

Wyjeżdżając z kraju, zostawiają za sobą swoją bliższą i dalszą rodzinę, przyjaciół, swój kraj, ulubione miejsca, potrawy, melodie, dźwięki - wiadomo, pragnie się mieć inne, lepsze życie. Co to dla ludzi znaczy, różni się od człowieka do człowieka. Mamy przecież różne od życia oczekiwania, marzenia, plany.

Ja miałam niesamowity komfort wyjazdu z nienajgorszą znajomością szwedczyzny, w porównaniu z moim menszem, który "zaliczył" tylko kilka weekendowych lekcji kursu rodzinnego. I synem, który jako prawie 8-latek uczyć miał się dopiero na miejscu - bo przecież dzieci uczą się błyskawicznie. Jak się potem okazało trochę schodów po drodze było, choć jakoś poszło, Ośle... jakoś poszło...

Małżonka droga bardziej się wiła, kręciła i do celu PRACA dojść nie chciała. Rozpoczęła się wkrótce po przyjeździe od kursu SFI - Svenska för Invandrare, Szwedzki dla Imigrantów przez uczestników często określania mianem Svenska för Idioten (chyba nie muszę tłumaczyć...). A powodów jest wiele. Raz, poziom kursu zależy w dużej mierze od kreatywności nauczyciela, w sąsiednim mieście z opowiadań znajomych wykładowcy się CHCIAŁO, starał się, opowiadał nie tylko o samym języku, zasadach, słówkach ale i o kulturze, zwyczajach, filmach, popularnych piosenkach. Niestety bardzo ciężko jest zawalczyć ze szwedzkimi zasadami administracyjnymi. Kurs darmowy Ci się należy, wybór miejsca poza miejscem zamieszkania już nie. A wierzcie, próbowałam. Poza tym często nauczyciel nie jest nauczycielem z zawodu i nie ma przygotowania pedagogicznego. Więc może by i chciał, ale nie umie. Nie wystarczy mówić po szwedzku, żeby szwedzkiego nauczać.

Widziałam, że w ogóle R ta nauka nie wchodzi, a to jest taki typ, że z książek wkuwać nie umie, zwłaszcza nieciekawych. Niby szło do przodu... ale w żółwim tempie.

Po ok roku SFI, bez żadnych świadczeń, przecież obywatel UE a kurs darmowy... stwierdził, że więcej z SFI już nie wyciągnie. Przyszła kolej na FFI - Företagande för Invandrare, czyli Prowadzenie Firmy dla Obcokrajowców, Imigrantów. Treściowo bez nowości. Ale językowo słownictwo, które już znał z licencjackich studiów z Polski, tylko, że po szwedzku. Nawet byłoby ciekawe. Ale teeeeeeempo znowu żółwie... Nieee żółw to sprinter... Dzień za dniem... Oczywiście w tym czasie szukanie pracy, próba sklecenia sensownego CV, okresowe obowiązkowe wizyty u opiekuna w Urzędzie Pracy, które miały służyć zaktualizowaniu informacji o R w bazie danych... a tak naprawdę pic na wodę, fotomontaż, odfajkowanie, że był...

Ale różnicą było to, że jako obywatel UE miał R prawo do bezzwrotnego stypendium z CSN, czyli od państwa szwedzkiego. Pieniądze na Szwecję nieduże, ale te kilka tysięcy sek w naszym budżecie się bardzo przydawały.

Skończył się kurs... i znów nic. Nie, że R nie szukał, wysyłał CV, aplikował. W tym czasie sporo w domu było napięć. Wydawało mi się, że za mało robi. Mądrala... sama nigdy nie musiałam szukać pracy jak on... jeszcze w obcym kraju, języku. Brak jakiegokolwiek odzewu i mizerna ilość ofert załamywała...

Chcąc iść za ciosem R chciał dostać się na jakiś kurs zawodowy na poziomie gimnazjalnym. Zawsze to fach w ręku, można próbować pracy na własną rękę, która mu przecież nie była obca. Niestety... limit kursów w Komvux okazało się, że jest, kurs dostał ale na technika przemysłu, a jaki przemysł jest w Kramfors? No i szans na pracę na swoim żadnych...

Znajomy podpowiedział, że Arbetsförmedling czyli Urząd Pracy ma kasę na niektóre kursy szkolenia zawodowe, dla osób długotrwale bezrobotnych... WRÓĆ... długotrwale poszukujących pracy - prawda, że inaczej brzmi? tak pozyyywyyyyynie... grrr... Pomyśleliśmy co może być uniwersalne... może kurs prawa jazdy zawodowego? Okazało się, że oooooowszeem... mają miejsce... w Sundsvall, 100km od nas... pomyśleliśmy, policzyliśmy... okazało się, że jakiś wkład własny trzeba wnieść ale powyżej 800sek zwracają koszty benzyny i mały zasiłek też będzie. Zapadła decyzja, próbujemy... Nie wyszło od razu, okazało się, że pierwszy kurs ze Szwedami po szwedzku, zamiast z innymi invandrare - imigrantami po łamanoszwedzku to jednak wyższa szkoła jazdy... Organizatorzy poszli na rękę, dali podręczniki, dali czas, przyszło chopu usiąść na d... i wkuwać i tłumaczyć i się starać.

A jak już w to wszedł, poszedł jak burza. Były ciężkie chwile, sytuacje w kwestii rozumienia i nadążania uratowało to, że w kursie uczestniczyła osoba niesłysząca z dwoma pracującymi naprzemiennie tłumaczami i te piekielne Szwedy musiały się STARAĆ, powtarzać i mówić extra wyraźnie, ha... A mój monsz na tym skorzystał. A co... Opanował teorie, testy już na koniec robił nie na ilość prawidłowych odpowiedzi bo miał 100% skuteczności. Robił je za czas... Praktyka szła mu też śpiewająco. Ale AŻ tak różowo nie było... potknął się...na jednym... na swojej uczciwości. Na węższym kawałku drogi inny kierowca autobysem urwał mu lusterko. No to monsz pojechał za nim. I na skręcie w lewo PODOBNO wymusił pierwszeństwo... żeby mu facet nie uciekł. Nr rejestracyjny spisał... jeden jedyny egzamin powtarzał, grrr... za drugim razem OCZYWIŚCIE zdał.

I... g...o... Po paru miesiącach jakaś praktyka... druga... trzecia... w końcu praca na zastępstwa na godziny na Poczcie przy dostarczaniu paczek i przesyłek... Nawet fajnie ilosciowo i organizacyjnie, póki Poczta była na miejscu. Potem tragicznie, jak zamknęli oddział u nas. Dojeżdżanie do Hsand, długie trasy, mało kontaktu z ludźmi, jazdy nocne... No i pojedyncze dni...

Jedną nogą już się przeprowadzaliśmy... przejął się cały mój zespół... no bo nie szefowstwo... przecież... Koleżanka odstawiła męża od łoża i powiedziała SZUKAJ!!! hehe... no i znalazł. Od lutego ub. roku z małą 3 tygodniową przerwą w styczniu monsz pracuje na produkcji, składa wentyle... Nic rozwojowo-ambitnego, nieco odtwórcze, ale jednak wymagające myślenia i kombinowania no a przede wszystkim zgrabnych rączek. Moja męcizna sprawdza się świetnie IMHO. Z kolegami sobie gada, żartuje, o Polsce opowiada... Językowo się rozwinął w mówieniu. O pisaniu nie będziemy pisać ;) tragedii nie ma, ale dobrze też nie jest...

No... tak to było... łatwo nie było... Nie jest... Pewności pracy nie ma... Umowa jest przedłużana co miesiąc i tak przez 3 lata, z wyjątkiem wakacji kiedy umowa jest na 3 czy 4 miesiące, żeby zapewnić ciągłość pracy w sezonie ogórkowym, co dla nas oznacza brak wakacji w wakacje jeszcze conajmniej przez rok... A poza tym... u mnie w pracy w ostatnich tygodniach się dzieje. Nowa szefowa, choć to na razie pozytywne i jeszcze wiele niewiadomych. I konflikt z kolegą - ta tytułowa Burza, o której jednak jeśli coś napiszę to już w oddzialnym wpisie... To mogło i wciąż może we wszystkim namieszać...

Wiecie co... Od ponad tygodnia piszę ten wpis na B... dziewczyny są już chyba na E... to ja już może to wyślę. Na razie nia mam pomysłu ani na C, ani na Ć. Więc jeśli nic nie wymyślę, ani nic nie podpowiecie następny wpis będzie na D :-) jak D................. No niiiiiiiiiiiiikt się nie domyśli...

poniedziałek, 28 września 2015, zapiski_szwedzkie

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ella, *.02-326-6b6c6d1.cust.bredbandsbolaget.se
2015/09/29 20:26:08
C jak wszechogarniająca ciemność, czyli nadciąga zima.
-
2015/09/29 20:39:36
Ciemnosc rozswietlona lampkami, nie jest az taka straszna. Poza tym, dobra wymowka, zeby zasiasc sie z ksiazka na kanapie z ciepla herbatka...
-
2015/10/07 16:14:06
A co lubisz czytać?
-
2015/10/07 21:29:09
A bardzo roznie... Thillery, obyczajowe, sensacje, kryminaly. Chmielewska, Szwaja, Menkel, Gabaldon, Gregory, Koontz, Picoult...
-
2015/11/16 01:51:48
Fajnie piszesz, ciekawie tzn nie przynudzasz;) Jednak w wielkim mieście jest łatwiej z pracą....Będę zaglądać i muszę nadrobić zaległości:)
-
2015/11/16 23:06:31
A dziekuje, staram sie. Widzisz nawet nie za czesto pisze, zeby sie moi liczni czytelnicy mna nie znudzili... takze duzo zaleglosci nie bedziesz miala haha...
-
Gość: Milo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/11/17 17:50:58
Ja chętnie też poczytam
Pozdrawiam serdecznie
-
2015/11/17 19:07:14
A to witam serdecznie ;) i milego czytania.