KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
Blog > Komentarze do wpisu

Bylo juz B ale bedzie raz jeszcze... B jak biur(w)okracja.

Czuje sie jakbym walila lbem w twarda jak skala sciane szwedzkiej biur(w)okracji. Zacznijmy od poczatku.

7 lat temu jeszcze calkiem mloda polska lekarka zamyslila sobie wyjazd zagramanice. Do Szwecji. Jako obywatelka ciudnej EU przeszla miekka sciezka, jej wyksztalcenie zostalo uznane na bazie specustawy zwanej na gabinetach dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych. W koncu studia zacne, legitymacja jest, trzeba sie dobrem dzielic i lekarzom prace zagramanica umozliwic.

Hurrrrra moja legitymacja lekarska polska przeksztalcila sie po wyslaniu paru papierkow w legitymcje szwedzka. Pozostala do pokonania skromna przeszkoda w postaci jezyka szwedzkiego. W zasadzie NIE MUSIALAM nic udowadniac. Moglabym z legitymacja owa i walizka przyjechac i szukac pracodawcy, sklonnego mnie przyjac, raczki ucalowac i kurs szwedzkiego zapewnic. Wiem, ze tak mozna bo mam kolegow lekarzy, ktorzy tu na miejscu sie jezyka uczyli z dobrym skutkiem o sobie teraz pracuja, sie specjalizowali, leki wypisuja, pacjentow lecza, odpowiedzialna prace wykonuja.

Ja poszlam inna droga. Moze trudniejsza, ale mi bardziej pasujaca bo ustrukturyzowana, dajaca tez ludziom na tym interesie zarobic. Landsting zaplacil, chyba jednak nie wiecej niz za moje utrzymanie jako jednostki uczacej sie jezyka a jeszcze nie pracujacej, czyt. nie produkujacej wizyt. Ja sie jezyka od podstaw nauczylam na poziomie porownywalnym do tego, ktory bym musiala kiedys osiagnac, przed dyrektywa EU, by tu jako lekarz pracowac, poziom, ktory musza osiagnac i udowodnic czarni na bialym lekarze z krajow 3 swiata spoza EU.

Zostalo to przez kursodawce udokumentowane, 3x w trakcie kursu zdawalismy egzaminy bazujace na egzaminach krajowych z jezyka. Bylam w wierchuszce, nie chwalac sie. No prawie najlepsza na kursie bylam. Miodzio.

Przyjechalam bec, rzeczywistosc dala w leb, mimo swietnych rezultatow nauka szwedzkiego w praktyce szwedzkiego medycznego a przede wszystkim szwedzkiego codziennego zabrala pare lat zycia i wciaz trwa.

W miedzyczasie lekareczka sobie rozne kursy konczyla, zwykle, specjalizacyjne ale i uniwersyteckie, a jakze. Czemu nie jak jej kazali, dali, zaplacili. Psychoterapie. Kurs naukowy - taaaak ten byl najlepszy, organizowany przez uniwersytet w Svall, dajacy punkty wyksztalcenia wyzszego, a jakze. Po paru latach specjalizacje skonczyla, psychiatra sobie zostala. Pare lat popracowala i ... zatesknila do szkolnej lawki.

Bo pojawil sie kurs, ktory ja zainteresowal. Medycyna ubezpieczeniowa. Zwolnienia lekarskie, opiniowanie dlugotrwale niezdolnych do pracy pacjentow. Jakos tak wyszlo. Bo choc nie szwedka po czasie niedlugim doszla do takiej wprawy w pisaniu zwolnien, zaswiadczen lekarskich do renty, ze ma ok 0,1% zwrotek z prosba o uzupelnienie. Nieee nie 10%. Nawet zostala zaproszona do wspolpracy z reprezentantami odpowiednikow polskiego ZUS, UP, gminy i sejmiku wojewodzkiego, zeby reprezentowac psychiatrie i srodowisko lekarskie. Bardzo ja chciano namowic na kurs. ZUS ja namawial, pracodawca. Udalo sie jej nawet przewalczyc, ze ZUS doplaci pracodawcy, zeby miala czas na nauke w czasie pracy. Bo ze kurs sam na koszt pracodawcy i w czasie pracy to normalka w tym kraju, wiec zaden cymes.

Jezuuuuu ale rozpuszczona. Jeszcze pare lat temu tez bym tak myslala. Ale przy psach wieszanych na Szwecji i zmianach w tym pieknym kraju, kryzysie finansowym w sluzbie zdrowia i oszczednisciach - to wciaz jest väldfärdsland, kraj dobrobytu i tu sie na pewnych rzeczach jeszcze NIE OSZCZEDZA.

No ale o co chodzi z biurwo... przepraszam z biurokracja... Otoz TO nie jest juz kurs lekarski,  w ramach specjalizacji. To jest kurs uniwersytecki. Na Karolinska w Solna. A co. Studia podyplomowe mozna by powiedziec. Noooooo i sprawa sie rypla. Radosnie wyslalam co mialam, legitymacje szwedzka lekarska, dowod zdobycia specjalizacji, dyplom lekarski polski... ale zaczelam miec zle przeczucia. Bo na liscie wymagan na stronie antagning.se (antagning - przyjecie na przyklad na studia) pojawilo sie cos, z czym jako wyjety spod zasad obowiazujacy dla innych studentow w Szwecji lekarzyna nie musialam miec wczesniej do czynienia: HÖGSKOLEBEHÖRIGHET czyli wszechszwedzki zasady co szwed lub nie szwed musi udowodnic czarno na bialym zeby w Szwecji studiowac.

Svenska B/3 och Engelska A/6.

Taaaa... Niewazne, ze jestem dochtor, ze znam jezyk, ze z nim na codzien pracuje, na dooooosc zaawansowanym poziomie, ze lecze Szwedow, pisze zaswiadczenia, zwolnienia, opinie. MUSZE czarno na bialym udowodnic, ze znam szwedzki na pozomie 3. Sposob? Egzamin TISUS juz... 10 maja 2016r. Albo kurs w Komvux, taka szkola dla doroslych, ktorzy sie pogubili w gimnazjum albo zle wybrali kierunek, chcieli skonczyc zawodowke a potem zmadrzeli i chca jednak studiowac itp. i egzamin tamze. Kurs na 100p. zeby zrobic inny kurs na 22p. A co...

No doooobra, w Szwecji studiuje, niech po szwedzku udowodni, ze mowi. A co z tym angielskim... Kurs w medycynie ubezpieczen jest po szwedzku, zeby nie bylo. Po angielsku w literaturze jest kilka artykulow dodatkowych dla gleboko zainteresowanych, jak na kazdym kursie tutaj. Ale i na psychoterapii i na kursie naukowym mialam PODRECZNIKI po angielsku i dalam rade. NIKT NIGDY nie chcial ode mnie papieru na to ze dam rade. Ale teraz muuuuusze udowodnic, ze znam angielski. Nieeee, nie ma zludzen, moj angielski czynny lezy i kwiczy z reszta uczylam sie tylko 3 lata w liceum i co prawda mam BDB ale w roku 1996. Prawdopodobnie musialabym miec MATURE z min. 2005r. Albo egzamin na Uniwersytecie. Szwedzkim. Koszt 2500sek. Sa organizowane raz na jakis czas, z biegu nie przystapie bo musialabym (w koncu) przysiasc pare tygodni. A czasu niet. Ze dalabym rade przeczytac artykuly ze zrozumieniem a calosc egazminow jest i tak po szwedzku nie ma najmniejszego znaczenia.

Bo wszystko musze skompletowac do 30 listopada. Tlumaczenie przysiegle dokumentow to pikus, nawet wykaz przedmiotow z uczelni daloby sie zdobyc. Ale wyzej wymienione... Wale, wale, glowa mnie boli, odsylaja mnie od Annasza do Kajfasza, dzwonie, tlumacze, rozmawiam. Chyba nie dam rady przebic muru. Biurwy... biurokracji.

Poddaje sie. Nie no jeszcze nie ale za chwile. Nic tylko sie pociac. Dac sie pociac. Spox, nie mam planow samozniszczenia, zwyczajnie dostalam termin wykonania zabiegu odhalluxowania pierwszej stopki. 9 grudnia. Swieta spedzam w tym roku z nozka w gorze na zwolnieniu lekarskim. Min. 2-3 tygodnie. W porywach do 6. Dowale sobie znieczulajacymi i mi bedzie wszystko jedno.

HOUGH.

wtorek, 17 listopada 2015, zapiski_szwedzkie

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kate0068, 93.107.26.*
2015/11/24 20:53:54
Gratuluje i podziwiam .Bardzo zdolna jestes.Ja mieszkam w Irlandii,mam znajoma Polke lekarke,tez zdolna kobieta.Ciagle sie doksztalca i uczy .Jeszcze raz gratuluje.
-
2015/11/24 20:58:01
Kate to pewnie od Kasi? Nie ma co gratulowac Kasiu ;) bo z tego kursu to nici raczej beda, poza tym taki zawod, nie ma bata, trzeba sie doksztalcac. :)