KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
Blog > Komentarze do wpisu

Urlop, kanal, zmeczenie, znowu urlop URLOPOWY a po urlopie nie sraczka ale pawik, urok i przemarsz wojsk.

Cale wakacje przyszlo na pracowac, bezdzietni robilismy sobie tylko weekendowe wypady i male wycieczki. Lato nas prawie nie nawiedzilo (wiem, myslenie o lecie z perspektywy dzisiejszych malutkich opadzikow sniegu, ktory juz po  5min zamienil sie w siekacy zimny deszcz jest dziwne... dziwaczne...). Z ulga powitalam wiec pare dni wolnego. Niestety ogrod byl w robocie i mialam u siebie ogrodosprawce z synem. Ale w koncu pojechali a nam sie te pare dni lata podobalo. Oooooj podobalo.

A potem spedzilismy 1,5 tygodnia w wiekszosci w aucie. Zrobilismy 4500km w tym czasie. Auteczko - GENIALNE, kocham Dziobka miloscia niezmienna, choc jeszcze sie nie odwazylam notabene mojego auta poprowadzic. Ale padnieci bylismy jak dzikie norki. Co przezylismy to nasze, wystep Metallica w Göteborg, prom jeden i drugi, Niemcy (KOOORKI), Wroclaw i cudny Ostrow Tumski (M jesli to czytasz jeszcze raz dzieki), Rynek, Fontanny... Potem szybko Legnica i dalej w glab Niemiec do Munchen na slub kochanego kuzyna i nowej kuzynki, sieeee dzialo.

Wypoczynkiem tego nie nazwe. Potem po przyjezdzie... coz, mowiac oglednie dostalam obuchem w glowe. Bardzo nieladne zachowanie ze strony kolegi lekarza, placz, niepewnosc, mnostwo wsparcia od kolegow. Zadra zostala i wyglada na to, ze bedzie. A potem bylam przez 3,5 na 5 tygodni sama. Obciazenie, zmeczenie, tak fizyczne jak i przed wszystkim myslowe. Jak mgla... Straszne. Jesli tak wyglada wypalenie JA TEGO NIE CHCE. W koncu odpiscilam i kilka dni siedzialam na zwolnieniu.

Doczekalam sie. W koncu zasluzony urlop jesienny. Gran Canaria, Playa del Ingles odc, 2.

Jak ja za raz sloncem a dwa ciepelkiem tesknilam. Bylo przecudnie, pogoda nieidealna, ale wystarczajaca, plaza, lezaczek, basen, kocyk, lenistwo, odpoczynek, manjana, zarelko, wieczorne wyjscia z mezem, prawie jak za starych mlodych czasow.

Ale nas troche pokaralo. Za duzo tego lenistwa chyba, haha... Najpierw Radka ucho bolalo, potem jeden dzien lezal i zdychal. Kolejny byl syn, goraczka, spal caly dzien. Powrot - kierowca na rzasach. Niedziela na ogarniecie. W pn do pracy a tu NO NO NO...

Maz sie slania, wymiotuje... Syn zawroty glowy lezy, spi, ja charcze. Maz tez charczy. Szpital na peryferiach. Myslalam, ze jakas jelitowka hiszpanska. Aaaaa ja wole hiszpanska muche...

Cud, ze mnie nie zawracalo i zwracalo, bo charczaca moglam ich obskakiwac. Wiec po 2tyg urlopu jeszcze tydzien chorobowego. Ja i syn. Maz dzis poszedl... i wrocil. Po pawiku. Antybiotyk, jeszcze tydzien zwolnienia, lezy, zdycha. A juz bylo dobrze.

Eeeeech...

No to tak w telegraficznym skrocie ostatnie miesiace u nas. I nastala ciemnosc...

PS. Nie lubie wrzucac tu zdjec. Instagrama polubilam. Troszke. Zapraszam.

INSTAGRAM

poniedziałek, 16 listopada 2015, zapiski_szwedzkie

Polecane wpisy

Komentarze
2015/11/17 08:43:31
Ooooj, ale sie porobilo... Mam nadzieje jednak, ze juz wszystko sie poprawilo i do zdrowia wrociliscie. Trzymaj sie i dbaj o to co najcenniejsze. Zdrowia i jeszcze raz zdrowia zycze. Koledzy, rzecz nabyta, nie wszyscy zdaja egzamin :(
Praca to wyzwanie, z zaangazowaniem wykonana pochlania sily i energie, trzeba odbrze to zaplanowac aby sil wystarczylo na dluuuuugo, to jak maraton, gdzie stacji odpoczynku i posilku nie wolno omijac, dobrze zaplanowany regularny odpoczynek to podstawa wytrwania w biegu. Powodzenia, z pozdrowieniem serdecznym :)
-
2015/11/17 21:58:34
Monsz zdycha, reszta rodzina na chodzie. A no tak jest, ale jakos zawsze tej energii bylo dosc. Moze to juz SKS staros qrwa starosc i trzeba sie zaczac oszczedzac, hehe...