KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
Blog > Komentarze do wpisu

C jak Ceny

Powoli i ociezale kontyuuje swoj Alfabet Emigracyjny. Mialam najpierw pomysl, zeby pisac o C jak Czas. Ale czas mijal a ja nie moglam jakos wymyslec co mam napisac. Moglabym w sumie ujac to w jednym zdaniu. Czas tutaj tez mija. Chyba inaczej, wolniej nic w Polsce, choc czasami mam wrazenie, ze jednak tez galopuje. Na pewno mam go wiecej dla Rodziny, bo nie musze biegac po kilku pracach, tylko moge skupic sie na jednej, ale ta praca jest angazujaca, odpowiedzialna i absorbujaca, wiec czasami czuje sie po dniu w przychodni tak psychicznie zmeczona, ze sil na inne aktywnosci brakuje. Z drugiej strony w Polsce stopniowo bylabym tez coraz bardziej odpowiedzialna za swoje lekarskie czyny a tam nie mialabym wsparcia w takim wspanialym zespole, wiec raczej nie bylabym mniej zmeczona.

Postanowilam wiec opowiedziec Wam w kilku zdaniach o C jak Ceny. Kwestia bolesna dla wszystkich, ktorzy maja w planach zwiedzanie Szwecji a jeszcze bolesniejsza w Norwegii. Nie powiem Wam wiec nic nowego. Generalnie jest drozej. Nawet jezeli ceny w Polsce tez stopniowo rosna i zaczynaja aspirowac poziomem do cen europejskich to Polska jest i chyba pozostanie krajem tanszym do kupowania i zycia. Dlatego jesli przyjezdzacie tu na krotko macie do wyboru albo przywiezc ze soba troche jedzenia, jakies puszki, chleb, zeby opedzic sie jedzeniowo mniejszym kosztem, albo... przez te kilka dni pozwolic sobie nie myslec za bardzoo cenach. Z reszta mam znajomych, takich, ktorzy mieszkaja w Polsce i nas odwiedzali, ktorzy podsumowali, ze nie jest az TAK strasznie ;) da sie cenowo wytrzymac.

W codziennym zyciu nie sa to tez roznice az tak odczuwalne, jak sie tu mieszka, pracuje, zarabia i wydaje. Drogi na pewno jest chleb, zwlaszcza taki, ktory z naszego polskiego punktu widzenia na ta nazwe zasluguje, smaczny, nieslodki, niegliniasty. Ale i w tej dziedzinie poprawilo sie w ostatnich latach m.in dzieki piekarni w Lidlu. Oczywscie pieka oni z polproduktow, ale chleb pachnie, smakuje prawie jak polski i zanizyl ceny. Szkoda, ze nie mamy poki co Lidla u nas w miasteczku.

Mieso tez jest ciut drozsze, pamietam, jak na poczatku dziwilo mnie, ze mrozony kurczak jest duzo tanszy niz niemrozony, mozna to ewentualnie uzasadnic zawartoscia wody ;) Droga jest zwlaszcza wolowina, ale przeciez kawalek dobrej poledwicy wolowej w Polsce tez kosztuje sporo no i jak czesto sie wolowine kupuje...

Chemia, kosmetyki... troche jest mi brak tanich marek, takich jak polska Ziaja, rzeczywiscie glownie sa tu kosmetyki marek swiatowych, ale da sie je kupic okazyjnie taniej bo sa sklepy dyskontowe czy wyprzedazowe jak Rusta, Dollars czy ÖoB. Inne rzeczy sa troche drozsze, ale sprawdzajac dane ze znajomymi i rodzina, chyba sie przez te ostatnie lata roznice zatarly. Poza tym raz w roku staram sie sobie uzupelnic moje ulubione kosmetyki z Polski i potem tylko wyjmuje sobie z magazynku. Kosmetykow nie kupie sobie w polskim sklepie w sztokholmie, przynajmniej tych ulubionych, wiec to wciaz woze z kraju, bo juz jedzeniowych zakupow prawie nie wozimy.

Jest dziedzina zakupow kobiecych, w ktorych polskich cen, ale przede wszystkim roznorodnosci barw, ksztaltow, materialow bedzie mi chyba zawsze brakowac. Nieeee nie sa to ciuchy, a przynajmniej nie najbardziej. Za to torebki i buty... cooooz. Buty kobiece nie sa Szwedow silna strona, dominuje czern, brzydkie, malokobiece modele, albo cena wali o glebe. Nic wiec az tak dziwnego, ze mam spora kolekcje butow i torebek z Polski, a ze mam fisia na punkcie kolorow, wiec sa one w (prawie) wszystkich kolorach teczy ;) i jest mi z tym dobrze. Maz troche marudzi,ze juz sie nie mieszcza, ale coz... jakos  przezyje. Torebki jeszcze od biedy mozna znalezc i tutaj, kolorki mniej urozmaicone, cena wyzsza... ale to co mi najbardziej przeszkadza to ich wykonczenie. Czesto zamek jest metalowy, taki ordynarny, nie pasujacy do stylu i koloru torebki, ze odrzucam ja nie zw wzgledu na kolor czy cene a wlasnie taki detal...

W kwestii elektroniki, sprzetu AGD roznice sa prawie niezauwazalne. Oczywiscie znajdziecie rzeczy tansze w Polsce, ale pewnie i takie tansze w Szwecji. Generalnie sprzety tak czy siak prawie w 100% kupujemy tutaj, a to ze wzgledu na mozliwosc zwrotu tzw. öppet köp (otwarty zakup, mozna w podanym przez sklep terminie po prostu zwrocic towar, bez podania przyczyny i dyskusji) i w 95% swietnie dzialajaca obsluge reklamacji i gwarancji oraz ubezpieczenia a w przypadku sprzetu ma to znaczenie.

Paliwo jest o jakies 30% drozsze, ale da sie znalezc stacje, zwlaszcza te bezobslugowe, tzn bez personelu typu preem, okQ8 itp i roznica na cenie litra paliwa moze dochodzic do nawet okolo korony. A najtansze paliwo w Szwecji mamy w naszej okolicy, w Härnösand, wiec zachecam do odwiedzenia nas i zatankowania przy okazji  haha... Niestety cena paliwa nie zawiera podatku drogowego, ktory placi sie oddzielnie, zaleznie od posiadanego auta, wydmuchowanego CO2, rodzaju silnika. Ale jestem w stanie ten podatek w sumie odzalowac. Bo stan drog, nawierzchni jest duuuzo duuuzo lepszy niz 80% drog w Polsce - siatka autostrad sie rozbudowuje, ale wiele mniejszych drog jest w oplakanym stanie... No i za autostrady w Polsce sie placi, w Szweji placi sie tylko za przejazd niektorymi mostami, tymi najwiekszymi.

To co w Szwecji jest zdecydowanie drozsze to wszelkiego rodzaju uslugi. A wyjasnienie jest jedno, wazne i istotne. Po prostu praca ludzka w tym kraju jest ceniona wyzej i jesli wykonanie czegos wiaze sie z poswieceniem na to czyjegos czasu, coz cena musi byc wyzsza. Cena uslug jest tego negatywna strona, wysokosc zarobkow statystycznego Szweda - pozytywna.

To co moze bardziej bolec w przypadku, gdy sie jest plantnikiem jest tempo wykonywania pracy przez statystycznego szwedzkiego robotnika, zwlaszcza jesli jest to hydraulik, kafelkarz czy inny specjalista remontujacy Ci dom. Taaak, bo w Szwecji jest scisla specjalizacja, rzadko zdarza sie fachman, umiejacy wszystko. Ma to swoje zalety, bo ilu polskich fachowcow niby umie wszystko a naprawde nic nie umie, ma wady, bo czasami powoduje przerwy w remoncie, na czekanie az nastepny specjalista bedzie mial czas sie nami zajac. stad polskie, sprawdzone, kilkuosobowe i wszechstronne ekipy polskich budowlancow, sa bardzo cenione i poszukiwane w Szwecji. Sa konkurencyjni cenowo, choc jesli pracuja na bialo to nie moga dac polskich stawek, ale powiedzmy, ze daja rozsadniejsze niz szwedzkie, zwykle oferuja pelen wachlarz uslug i tempo pracy. Jesli Szwed chce miec fakture to jeszcze odliczy sobie czesc kosztow samej robocizny od podatkow.

To co mnie boli bardziej to ceny uslug kobiecych a zwlaszcza chyba fryzjerstwa. Jakos nie moge, mimo walki przelmac w sobie niecheci do placenia za sciecie 400sek (niecale 200zl) albo ponad 1000sek (450zl) za farbowanie. Polskich fryzjerow, kosmetyczek itp dziala na pewno sporo w wiekszych miastach, jedne oficjalnie, inne w szarej strefie. Ceny zwykle maja konkurencyjne, na pewno sa kreatywniejsze. No i zawsze milo sobie poplotkowac przy kawie. No ale te uslugi nie sa dostepne dla mnie, mieszkajacej poki co na polnocy... Dlatego wlosy scinam najczesciej przy okazji pobytow w Polsce ok 2x w roku, czasami tutaj, Farbuje w domu albo w Polsce ;) Jak sie jednak kiedys przeprowadziy gdzies blizej lotniska mam zamiar urzadzac sobie wypady do Polski na zadbanie o siebie i kawke z ploteczkami z polskimi kolezankami. Ale to w przyszlosci.

Roznica na niekorzysc Szwecji czesto jest tez w cenach aut i pojazdow roznych, tak nowych jak i uzywanych. ALE w przypadku nowych aut warto popatrzec na oferowane wyposazenie bo najczesniej w Szwecji nie sa ferowane wersje najubozsze tzw golasy, pewne rzeczy sa wrecz w standardzie, glownie ze wzgledu na odmienne warunki pogdowe. Mozna tez bardzo czesto negocjowac cene, dostac jakies dodatkowe gadzety, opony, ubezpieczenie. Jesli wiec roznica w cenie nie jest znaczna moze sie oplacic. Zwlaszcza jesli chce sie iec auto tu zarejestrowane i moc je dalej tu odsprzedac. A w przypadku aut uzywanych szwedzkich, duzo trudniej dac sie oszukac, jest mozliwosc sprawdzenia oficjalnego przebegu a kupujac od salonu czesto nawet na starsze auto mozna dostac atrakyjne ubezpeczenie, dajace nieco wiekszy spokoj po zakupie.

Dyskusji o cenach nie wolno przeprowadzac w oderwaniu od rzeczywistosci. Pamietam nasze ciagle pytania o ceny skierowane do rodziny mieszkajacej w Niemczach, na ktora oni zawsze odpowiadali, ze takie porownywanie nie ma sensu bo ceny trzeba odnosic do zarobkow. I powiem tak... przecietny Szwed, zarabiajacy srednia krajowa jakos sobie radzi. Jak jest to para z dwojka dzieci, nie za drogim domem i normalnymi wydatkami na jedzenie, atrakcje to zwykle stac ich na auto albo dwa, moze nie najnowsze ale dzialajace, na splacanie pozyczki za dom i wakacje - np. w Turcji... ktora nie wiadomo dlaczego jest chyba najtanszym i najpopularniejszym celem podrozy dla rodzin z malymi dziecmi....Mimo, ze cenowe porownaniu praktycznie zawsze wypada na niekorzysc mojej nowej Ojczyzny to jednak albo nie marudze i place ta wyzsza cene, albo nauczylam sie sobie radzic z niedogodnosciami w ten czy inny sposob. Bo choc zarabiam troche wiecej niz srednia krajowa, wiadomo, ze nie lubie wydawac za duzo pieniedzy bez potrzeby ;) hehe...

Tyle na dzis. Nie mam pomyslu na wpis na Ć ... wiec pewnie kolejny bedzie D jak...

CDN.

środa, 16 grudnia 2015, zapiski_szwedzkie

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/18 23:56:21
Ja do tych cen do dziś nie mogę się jakoś przestawić, wydaje mi się, że jak kawa kosztuje 35 ... to jest droga, bo w Polsce kosztowała (11). Ale to ma swoje plusy - nie wydaję tyle! Miesiące mijają, a mi przybywa w portfelu i na koncie a potem na wycieczkę pod palmę jak znalazł!
-
2015/12/19 00:36:01
Mysle, ze w miedzyczasie ta kawa podrozala na jakies 12 czy 13, a to juz przy obecnym kursie daj jakies 30sek... wiec roznica nieznaczna... ;)
Ale ja z rzadka kawe pije na miescie. Jak jestesmy gdzies na wyjezdzie czy w "miescie" ;)
-
2015/12/19 15:22:27
Ja też przywklokłam do Stanów multum polskich butów 'kobiecych'. Mąż nazywa je 'funny shoes' - tutaj królują adidasy noszone przez panie do wszystkiego prawie. Ceny usług fryzjerskich i ich rezultat - popularne tu fryzury (nie mój styl) - wszystko to sprawia, że do fryzjera przestalam tu chodzić. Dobrze masz, że do Polski ze Szwecji dużo bliżej......
-
2015/12/19 17:11:35
Faktem jest, ze buty sportowe sa wygodne a Szwedki po prostu cenia sobie wygode. Buty sportowe, trekingowe kupuje tutaj bo sa dobre jakosci i w podobnej cenie jak w Polsce, przynajmniej te nie NO NAME. Z reszta ja tez cenie sobie na codzien wygode, mam halluxy (jeden wlasnie zoperowany, wiec siedze w domu na zwolnieniu) i plaskie buty to byla zawsze moja podstawa. Ale czasami ma sie ochote ubrac cos bardziej eleganckiego no i wtedy uroda czy kolor buta ma dla mnie znaczenie. Niby jest blisko Aleksandro, ale jak sie tak popatrzy na ceny, czasy to bywa daleko. Z reszta ja nie kazda wolna chwile chce spedzac w Polsce, wiec wiele tych wizyt w 5 tygodni urlopu zmiescic sie nie da. Pozdrawiam.
-
2016/01/19 09:05:51
Zagladam do Ciebie od dawna, ale nie komentuję. Piszesz ciekawie, "oswajasz" Szwecję doskonale !
-
2016/01/19 23:47:55
Hej niekomentujaca esko ;) ciesze sie, ze tak uwazasz. Staram sie zyc jak najlepiej sie da w tej nowej Ojczyznie. Nie zapominam starej, ale staram sie myslec pozytywnie. W koncu sama wybralam zycie tutaj.