O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
niedziela, 08 lutego 2009

...no Przystanek Alaska jak nic...Od paru dni zaczal sypac snieg a od wczoraj rano proszy praktycznie caly czas...Naszego samochodu spod kopy sniegu i zasp juz prawie nie widac,mysialo dopadac juz przynajmniej z 30 cm bialego puchu...

Rodzinka w Polsce cos o jakiejs wczesnej wiosnie przebakuje,ze cieplo bylo ostatnio itp a u nas owszem,dni coraz dluzsze i rano juz nie ide do pracy w kompletnych ciemnosciach,ale wiosna jeszcze daaaleeeekooooo...

A tak wyglada nasza sniezna kraina ;-)

 Nasza zasypane autko

Wejscie do domu

W stroju zimowym

Zimowe chlopaki

Auto kilka h pozniej

Parking

Zasypany taras

 

 

 

14:32, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (1) »
sobota, 07 lutego 2009

Bilety

:-) tak wygladaja baaaardzo cenne kawalki kartonika,ktore juz za miesiac wykorzystane niecnie zostana :-)

15:38, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 lutego 2009

...a dzis odebralam na poczcie bilety na Metallike :-))) Po 13 latach znowu zobaczymy chlopakow na zywo,mam nadzieje,ze staruszkowie nie skapcanieli i dadza co najmniej tak samo czadu jak wtedy w Katowickim Spodku!!!

Poza tym to w pracy sporo roboty,nawet nie mam za bardzo czasu na poczytanie tam maili aaaaa ;-)

Nie wiem jeszcze nic nt dalszej umowy,bede chyba jutro rozmawiala wstepnie z szefem.Tzn ze oni chca przedluzyc jestem pewna,ja chyba tez zdecyduje sie tu zostac,ale chce ponegocjowac pensje,podniesc pare innych potrzeb np stalego czasu na nauke, ktory sie tu nalezy specjalizujacym sie no i przypomnic sie z moja nieustajaca prosba o pomoc w znalezieniu pracy dla Radka...

W przyszlym tygodniu jedziemy z Niameczka na kurs z neuropsychiatrii w Sundsvallu i w zwiazku z tym spedzam wieeeele godzin usilujac rozwiazac test wielokrotnego wyboru,ktorego zaliczenie na 80% jest warunkiem uczestnictwa w kursie.Aaaa taka nowa szwedzka idea, wiecej teorii w specjalizacji...METIS sie projekt zwie.Literatury chyba z 400stron i ja mam to gruntownie przestudiowac i odp na pytania w dodatku po kazdej probie,jesli sie nie przekroczy progu dostaje sie nowe pytania tzn czesc sie powtarza z pozmienianymi tylko co do kolejnosci odpowiedziami a czesc zaskakuje nowoscia...

Ale nic to,za 4 podejsciem mialam 77%, za 3-75% widac tendencje zwyzkujaca grrr...

Buziaki dla tych co czytaja i nie dajcie sie zimie-u nas ma dopadac 20-30 cm sniegu w weekend,wiec jak mnie nie zasypie to sie odezwe hehe...

18:30, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lutego 2009

Gwoli wyjasnienia : syn dostal w prezencie sliczna maskote brunatnego miska :-) i koszulke w barwach i z flaga szwedzka, w ktorej sie dzis dumnie prezentowal na popoludniowym obiadku z Orzelkami, a mezuc koszulke z losiem (z napisem MOST WANTED ;-)) i kieliszki do czysciochy rowniez z losiakiami :-)

Prezenty zostaly przyjete,zakceptowane i czesciowo juz zuzytkowane...znaczy sie maskota i koszulka dziecięcia ;-)na czyscioche tym razem chętnych nie było...

Padnieta byłam w piątek zgodnie z przewidywaniami.Długi czwartek na wykładach zakończył się nawet pyszna kolacją w restauracji http://www.matakuten.se/site/resturang.asp?restID=506&stadID=84 na ul.Królowej czyli Drottninggatan - w koncu sie dowiedzialam gdzie w Sztokholmie mozna zrobic zakupy ;-). Szybkie pakowanie (dobrze,ze moja walizka sie powieksza i ze upolowalam torbe dodatkowa do niej za jedyne 99sek,bo chyba w zębach bym niosla prezenty ;-) i zakupy z secondhandu),prysznic,kimka a potem rowniez meczocy piąteczek.Rano rajd z ważącą pół tony walizką z hotelu do miejsca wykładów,do 15.30 na wykladach,potem rajd tunellbana i ArlandaExpress na lotnisko.Oczywiście ostatecznie byłyśmy dużo za wcześnie,ale co tam ;-). Miejsce w blokach przy Gate zajęłyśmy z wyprzedzeniem czasowym i w końcu mało co nie przegapiłyśmy naszego samolotu bo wyświetlony był zły numer grrrr...Także wiadłyśmy jako ostatnie ;-)

Lot przebiegł bez większych zakłóceń czy turbulencji.Ale żebym była fanką latania to nie powiem,plusem jest tylko czas,jednak zdecydowanie najkrótszy mimo czekania na odprawę itp...

A potem już weekendzik zleciał.Od męża dostałam zaległe tulipanki.Rano w sobotę upiekłam chlebek,nie wyrósł jakoś rekordowo ale w smaku mniamuśny,na wstępie został pozbawiony obu piętek i nawet synusiowi zasmakował.

Potem poszliśmy na lodowisko,tym razem tylko Dawid jeździł i szło mu nawet nawet.Podobno na nast zajęciach z Idrott czyli nasz w-f ma mieć jeżdżenie na łyżwach,więc się podszkoli ;-) ... zakupki...komuterek,troche czytania,trochę szykowania obiadku i już wieczor...

W niedziele mieliśmy w zamyśle basen,ale zaspało nam się... zwlekliśmy się grubo po 10 i już nie było sensu jechać, więc pewnie nadrobimy jutro.Sprzątanko,gotowanko,mała sprzeczka ;-) i potem najprzyjemniejszy punkt programu,czyli wspólny obiadek z Orzełkami-cyc w sosie cebulowo-śmietanowo-serowym z sałatką z vinegretem i ryżem.

Nasze synunio sałatke męczyło w sumie z godzinę a miał zapowiedziane,że jak nie zje nie dostanie sernika,który uwielbia.W końcuzjadł te trujące i niedobre 2 łyżki warzyw i dobrał się do sernika,choć ze swoimi chyba 4 kawałkami i tak został w tyle za wszystkożernym Olisiem ;-)

No i koniec łykenda,czas sie szykować na spanko i pracowanko... Aaaaaa zapomnialabym :-) 8 marca w ramach prezentu DnioKobietowego ;-) jedziemy na KONCERT METALLICI w GLOBEN w Sztokholmie, JUPIIII :-)

No to spadam.Dobranoc,pchły na noc.Miłego tygodnia pracy :-)

22:05, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »