O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
środa, 17 lutego 2010
No to sprobowalam...
Zaliczylam dzis na oslej laczce w Solleftea pare zjazdow, kilka gleb i pare siniakow.
W nogach odkrylam miesnie, ktore nie sadzilam,ze mam...
No to sklep sportowy w Kramfors znowu na nas zarobi ;-)
Hehe
Radek narazie towarzyszyl nam na dole, wylapujac jak mi pizza ;-) czyli plug nie wyszedl, za to Dawid mimo pewnych ogolnych problemow z kordynacja w zyciu radzil sobie calkiem calkiem...
Ide spac... Ojjjj jutro bede miala zakwasy...
23:10, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lutego 2010

...wlasnie przeczytalam wpis przyjaciolki (moge tak powiedziec o Tobie??? w sumie malo sie znamy, ale jakos tak mi blisko do Ciebie choc geograficznie daleko...) i tak sobie pomyslalam...

W zasadzie to ja w piatek zakoczylam pierwszy semestr mojego kursu psychoterapii poznawczo - behawioralnej.Formalnie zajecia skoczylismy w polowie grudnia, ale do 7 stycznia musielismy zapisac hemtentamen czyli w wolnym tlumaczeniu "egzamin domowy" - w zasadzie nalezaloby nazwac to praca zaliczeniowa. Maksymalnie mozna bylo dostac 24 punkty, 19 zeby zaliczyc - dostalam 21,5 - chyba niezle jak na invandrare czyli imigrantke z az 1,5 rocznym stazem???

Ale zeby nie bylo za letko to moj pacjent caly czas albo odwoluje wizyty albo nie przychodzi, nie widzialam go w sumie od listopada... Szansa na to,zeby udalo nam sie rozpoczac czesc lecznicza naszych spotkan wydaje sie byc niewielka... Coz, dzis napisalam niezwykle dyplomatyczny list, sama sie wycofujac z naciskania na niego i oddajac jemu inicjatywe.Pilka na jego czesci boiska, zobaczymy co odpowie a ja powoli zaczne sie rozgladac za nowym pacjentem...

Macie kogos z lekiem panicznym albo z fobia spoleczna??? Przysylajcie do Kramfors...

Na dworze marne -2, az trudno uwierzyc majac w pamieci piatkowe i sobitnie prawie -30...

Oczywiscie bylo to az 2dniowa tym razem fala mrozow, trafilo na nasz wyjazd ze zwiazkiem zawodowym lekarzy na doroczny zjazd regionalnej sekcji.. Wyjazd do miejscowosci Åre, ktora przez Szwedow jest traktowana jak jakis kurort alpejski a ktora na mnie zrobila wrazenie moze 1/3 Karpacza... Patrzylismy z nieogranoczonym podziwem na rzesze narciarzy dzielnie pracych na stok i wracajacych spowrotem z sopelkami na rzesach, brwiach, pod nosami i wogole wszedzie... My za to spedzilismy calkiem mile chwile w basenie i saunie hotelu http://www.holidayclub.se/hotell/start/, zjedlismy droga pizze na obiad i pyszny stek na kolacje, takze bylismy calkiem zadowoleni ;)

Nieco nam sie zadowolenie skwasilo przez to, ze dziecko nam sprzedalo katar, jemu po 3 dniach przeszlo a my wciaz prychamy i (w)zdychamy...

Byle do wiosny...

21:54, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »