O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
poniedziałek, 13 lutego 2012

Radek od srody zaczyna praktyke w Poståkeri, Post - odpowiednik naszej Poczty Polskiej a to jest ich podfirma transportujaca przesylki Åkeri - firma transportowa... z szansa na przynajmniej prace letnia... Praktyka w Kramfors, praca by byla w Härnösand...

Wstepnie praktyki 2tyg,zeby obie strony mogly sie sobie przyjrzec... No przynajniej czas czekania najpierw na powrot nadzorcy bezrobotnych z zimowego urlopiku, potem na spotkanie takie, spotkanie siakie sie skonczyl, zobaczymy co z tego wyniknie... Praca pn-pt w roznych godzinach do i popoludniu, glownie w trojkacie Sollefteå-Sundsvall-Örnsköldsvik... Jazda glownie lättlastbil, czyli takie mniejsze ciezarowe, czasami wieksze lub z przyczepa...

A u nas dzis optymistycznie slonko przyswieca,bez slonka -10, w slonku juz tylko -5st... ale dlaczego JA MAM KATAR????

Fordzio w zeszla srode zostal ostatecznie zezlomowany. A Hyundek przeszedl dodatkowa kontrole, musieli ustawiac zbieznosc kol, prawdopodobnie przy poprzednim serwisie wymieniana jakas pompe i zbieznosci nie poprawili... Ale juz jest ok. Pilot w alarmie wymieniony. Doubezpieczenia zglosilismy jeszcze brak podswietlenia sterowania luterek, oczywiscie okazuje sie,ze nie wymienia sie zaroweczki, bo to element ledowy i trzeba wymienic cale sterowanie, upss... A jeszcze chcemy wydebic zeby moze nam opony letnie dosponsorowali, bo jak sie okazuje och zjechanie nie bylo kwestia zlego napompowania ale wlasnie zlej geometrii ukladu jezdnego... pewnie sie nie uda, ale sprobowac mozna...



czwartek, 02 lutego 2012

Oj przygoda, norrrrmalnie...

Z Fordem idzie do przodu. Dostalismy dowod, Radek podpisal i odeslalismy do szrotu. Mam nadzieje,ze na dniach odbiora go z warsztatu i zezlomuja...

Za to z Hultajem rownie letko nie idzie... Chodzi poki co dobrze, bierze wszystkie muldy, zakrety itp. Ale z przerejestrowaniem sa przeboje... Prawdopodobnie byl jakis blad systemowy i auto wciaz jest wpisane na komis, papiery do ubezpieczenia nie przyszly, dopiero dzis po 3 telefonach i mailach dostalam od komisu potwierdzenie ze nas zglosili do ubezpieczenia, poza tym jeden pilot od alarmu, ktory mial nie dzialac z powodu wyladowanej baterii okazal sie byc polamany i uszkodzony, daje sie otworzyc po Radka malej naprawie ale juz zamknac trzeba na kluczyk bez alarmu.  A pilot jest jakis szczegolny, na zmienna czestotliwosc i w Polsce wymiana z zaprogramowaniem kosztuje 700zl... To ile w Szwecji???

Kolejne telefony i maile i na szczescie mam na pismie,ze komis pokryje koszty, mam nadzieje,ze Huyndai zgodzi sie wyslac rachunek za to do nich,zebysmy nie musieli sie potem uzerac ze zwrotem.

Komus jeszcze przygody??? Juz sie boje co bedzie dalej... Grrr...

W dodatku nasi przyjaciele Tarasiuczki maja kiepski okres, po tym jak im sie Kadett spalil 2 tyg temu, malo co nie zabierajac z soba na drugiswiat Jacka i Radka, interes z masazami jakos nie idzie, niby maja kregarza, ale on masuje bardzo technicznie, po szwedzku nie gada i przy calej sympatii do niego mojej to klienci chyba wola gadatliwego Jacka i usmiechnieta Anitke i nie chca do niego chodzic... A oni chcieli sie skupic na nauce, Jacek na jezyku, Anitka na podpielegniarke sie szkoli i jak dobrze pojdzie chce choc czesc etatu zlapac w Landstingu, u mojego pracodawcy, zeby mieli jeden pewny dochod i nie z dzialalnosci, gdzie wiadomo jak zawieje tak jest kasa...

Babka, Polka z reszta, od ktorej wynajmuja dom chce im dwukrotnie podniesc czynsz, w dodatku chciala,zeby chlopak, ktory jest ich gosciem, ten kregarz, placil jej oddzielnie, na oddzielna umowe, choc najela im caly dom... A to tylko wierzcholek gory lodowej...

I mi jeszcze znajome pisza, ze takie przygody fajne, bo sie czuje,ze sie zyje... MAAAATKO, ale czuje,ze zyje...AAAAAAAAAAAAAAAAAAA... Czy ja moge juz zamowic zmiane planow losu wobec nas i naszego otoczenia? Jak ja bym chciala pewnego dnia usiasc spokojnie i powiedziec ze nie mam problemow, zmartwien ani nic do zalatwienia, nauczenia sie, poczytania, napisania... Pewnie powiecie,ze jeszcze za tym zatesknie i macieracje, ale pomarzyc mozna prawda???

Teraz pisze opis pacjenta na kurs z psychiatri os. starszych, jednoczescie weryfikuje swoj plan pracy naukowej, na podstawie propozycji opiekuna, w nast pn jade na kurs z psychiatrii sadowej na ktory juz na szczescie wszystko z fazy przygotowawczej udalo mi sie wyslac, w jeszcze nast wt jade na kurs z psych starszych, oba w Sztokholmie. Snieg ma zasypac pld Szwecje w ten weekend, ciekawe czy odsnieza, zebym miala jak dojechac??? Jak wroce albo gdzies pomiedzy musze zaczac w koncu gadac z tymi, z ktorymi chce zebrac wywiady do pracy... Tydzien po kursach jestem znowu na psychiatrii sadowej a potem prawie caly tydzien na kursach z pisania pracy naukowe i z liderowania...

I mi kolezanka mowi, Niamka, ze podobno moj szef byl "zalamany" tym,ze mnie w tym roku nie ma prawie w poradni, a jak ja mam byc jak ja mam TYLE roznych stazy, kursow, prac, pisaniny, no JAK???