O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
poniedziałek, 11 lutego 2013

Tytul mial brzmiec lagodniej, no naprawde mial sie nadawac do czytania dla dzieci i mlodziezy maloletniej, ale jak mi cala, z mozolem napisana notke, ktora zostalo tylko otagowac i nadac - wyslalo w kosmos, no to jak sie mozna lagodniej wyrazac, no JAK???

A ja sie Wam tylko chcialam poskarzyc jak mi zle i niedobrze... i powiedziec,ze ja juz chyba przestane gdzikolwiek jezdzic,na kursy, zjazdy i konferencyje i bede zapier... do emerytury jak ruski samochodzik bo tylko sobie zaleglosci narobilam i nie wiem kiedy sie obrobie... No to po co jezdzic???????????

A ja tylko na 3 dniowy kongres pojechalalam coby wiedze nt. zaburzen osobowosci poglebic, plus stosunki z innymi ST nawiazywac, horyzonta rozszerzac i moja wspoltowarzyszke doli i niedoli psychiatry na obczyznie wspierac...

A po powrocie stert wiele, prawdziwych i wirtualnych, a to recepty niepopisane od czwartku, a to wiadomosci o pacjentach, zaswiadczenia smakie i owakie do napisania na przedprzedprzedwczoraj, inne napisane do przeczytania, podpisania, wyslania, zatwierdzenia. Odpowiedzi na moje skierowanie i moje odpowiedzi na czyjes.

Caly dzien stalam jako jedyny lekarz na ostoi naszej poradni, stazystki niet, kolega walczyl na oddziale z tlumami, a ja najpierw na spotkanie skierowaniowo-administracyjno-lecznicze a potem pacjent na ostro do oceny ryzyka samobojstwa bo mysli takowe ma i plany (chyba tez na jego miejscu moglabym niejako miec...), a potem inna nowa pacjentka z lekooporna depresja wyslana z poradni przyzakladowej do psychiatrycznej oceny i wystosowania propozycji leczenia...

Ledwie biezace dyktaty podyktowalam, na pare dyktatow przez sekretarki wpisanych zerknelam i bylam jak betka, z bolem lba nieziemskim... Juz nawet nie mialam sily na zumbe pojechac, choc pewnie by mi pomogla... A zaleglosci w zasadzie nawet nie ruszylam...

A musicie wiedziec,ze ja absolutnie nie potrafie tak funkcjonowac, no dobrze, jeden dzien wycimie, ale jakby tak mialo byc czesciej, to grrrr... No nie daje rady, nie potrafie odpuscic, nie myslec, nie planowac co jutro, kiedy, gdzie. Wielu lekarzy potrafi a mnie sie z glowa, cierpliwoscia, wrazliwoscia na stres cos porobilo,ze najbardziej lubie miec czysto na biurku, w kompie, wszedzie. I tak nie zawsze mi sie udaje odsapnac, ale wieksze prawdopodobienstwo... Dzis pewnie mi sie bedzie wszystko snilo w nocy...

A jutro on 7.45 czeka mnie odgrzebywanie sie z nich, mialam byc jutro na szkoleniu z systemu wysylania skierowan roznych (plusy i minusy komputeryzacji wszystkiego), ktory wprowadzali od chyba juz 2 lat, jedno mieli nieudane podejscie a teraz zaczeli kolejne i po moze 1,5 tygodnia szkolen personelu przyszla decyzja, ze jednak nie ten system beda wprowadzac a inny a na zakonczenie pracy nad tym iles tam jeszcze mln sek wydadza... Gdzie sens i logika??? Trzeba by NFZ zapytac, takie rzeczy to tylko tam rozumieja... No wiec mnie szkolenie juz ominie a nie mialam zadnych pacjentow zaplanowanych, wiec moze sie zdaze obrobic, nie siedzac po godzinach. Mam tylko wyklad ze stazysta - wstepniak o naszej wspanialej klinice i o tym jak sie zbiera i opisuje status psychiczny. Cale szczescie,ze mowie to ktorys raz z kolei, wiec juz nie musze sie szykowac za bardzo.

Mam nadzieje,ze juz jutro moj komp bedzie dzialal, dzis bowiem na czubku gory lodowej stresu i problemow, wyladowalo nawracajace zadania IE zebym za kazdym razem chcac wejsc do netu cokolwiek sprawdzic, logowala sie z karta i z haslem, ktorego system nie chcial pamietac. Juz raz tak mialam latem i musieli mi przeinstalowac Windka, zeby to wyleczyc, tak tez musialam zrobic teraz, oby dzialalo...

Monsz moj drogi walczyl od rana z tymi Panami i tamtymi, w dodatku sufit nam sie spocil, nie z wrazenia a woda cieknaca z niedokreconego kraniku po wymianie przez wysokiej aczkolwiek waskiej specjalizacji hydraulczynie? czy hydraulke? No hydraulika rodzaju zenskiego, wiecej... Tak wymieniala ze nie dzialalo wcale a jak wymienila to do prawie-pozaru malo nam prawie-zalania nie dolozyla. Zeby nie zapomniec o tym,ze w czwartek nam mikrofalowka sie zepsula a w nd przekaznik sieciowy, to tylko nam malej powodzi brakowalo...

No i JAK, no JAK tu lubiec poniedzialki??????????????? Zwlaszcza, ze plany romantycznej randki jakos sie rozpelzly w sb, skonczylo sie na truskawkach z szampanem, szampan mi uderzyl do glowy i o 22 juz mnie nie bylo... Na szczescie jutro ani weekend ani poniedzialek no wiec chyba MUSI BYC LEPIEJ????

niedziela, 10 lutego 2013

Zacznijmy od tego,ze niestety popozarowy stan nadal trwa... tzn nieeee nie pali sie juz, nie tli i nie dymi. Nie da rady tez napalic w kominku, gdzyz iz go wcale nie ma... zostal rozwalony, rozlupany, rozlozony na cegielki i zrzucony do wielkiego pojemnika na gruz...

Za nim polecialo duzo wiecej bo dechy, sciana, podloga i sufit... nasz pokoj jest totalnie odarty z poprzedniego wygladu...

Kolejnym krokiem ma byc oczywiscie przywrocenie go do stanu poprzedniego, w duzej czesci na koszt ubezpieczyciela. Ale widzac tempo i zangazowanie szwedzkiej firmy lokalnej zaczynam sie zastanawiac ile lat to jeszcze potrwa, taaa... Ale spoko, faza ZEN mi sie wlacza... Na szczescie jedno pietro domu i kawalek parteru w zupelnosci wystarcza do zycia i chyba najbardziej upierdliwe jest to,ze zeby obejrzec TV trzeba siedziec na kuchennych, co prawda dosc miekkich ale jednak tylko krzeslach...

Zeby nieco mnie rozowo bylo to popsula nam sie w tygodniu zajumana od landstingu mikrofalowka, nowa leci poczta i pewnie przybedzie na dniach, za to wczoraj do krainy wiecznych lowow odszczedl przekaznik do internetu i to powoduje,ze nie dosc, ze TV mozemy ogladac tylko na malym telewizorku to jeszcze mozemy tylko albo ogladac albo nagrywac...

Na naszym duzym, slicznym, plaskim TV kupionym ledwie niecale 3 lata temu to juz wogole nigdy nic nikt nie obejrzy, bo leci do kasacji... razem z kilkoma innymi rzeczami jak dywany, ozdobne galazki z lampkami czy nawet grzejniki z dolu... bo podobno tez dymem smierdza... nie wiem nie wachalam, ale uznalismy,ze skoro grzejniki smierdza to moze i pompa ciepla tez smierdzi a ze lezy w garazu, wiec nikt tego juz nie sprawdzi i moze nam ja wymienia???

A tak serio to ja po raz kolejny sie przekonalam,ze nie jestem stworzona do zycia w remoncie, drazni mnie to, odbiera radosc i pewnie zycia, nawet jesli nie musze przykladac wiekszego ani mniejszego palca ani do dziela zniszczenia ani odnowienia...

Wybaczcie, ze nie wstawie zdjec, mechanizm ich umieszczania na blox.pl jest prawie rownie wkurzajacy jak remont, wiec zapraszam do albumu, kto ciekaw rozmiaru naszego zniszczenia ;)  https://plus.google.com/photos/114055462951892130316/albums/5843360040214707953 

17:42, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »