O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
niedziela, 30 listopada 2008

...mnie dopadly,a co zdarza sie...No wiec dzis sobie popisze,korzystajac z tego,ze dzis niedziela, minelo 2 tygodnie odkad cos pisalam wiec chyba najwyzszy czas zaspokoic ciekawosc moich 3 czytelniczek (pozdrawiam dorbie,gosie i zone marynarza ;-)) i napisac co tam u nas :-)

A u nas zima na calego.Za oknem bialo,sniegu napadalo przez ostatnie2 tygodnie calkiem sporo.Temperaturaj jest zmienna i kaprysna,przedwczoraj bylo +1, wczoraj spadlo do -11 a dzis z rana bylo kolo 0 i sypal snieg by kolo poludnia temperaturka wzrosla do +3 i snieg zamienil sie w... deszcz... No coz,mam taka skromna nadzieje,ze w nocy tego nie zmrozi bo sniego pokryty warstwa zamarzlego deszczu niechybnie zapewni mi mily dojazd... na 4 literach ;-) do pracy, hehe...

Dzis wogole mamy dzien leniuszka i caly dzien nie wystawiamy nochali z domu,pogoda niechybnie miala na to pewien wplyw ;-) Pospalismy do 10,sniadanie skonsumowalismy w pospiechu ok 12 a teraz udalo nam sie juz byc nawet po obiedzie i ogranac lekki balagan po wczorajszej milej nasiadowie z naszymi przyjaciolmi-kolegami Asia,Arkiem i Oliwierkiem.Wczorajszy dzien byl znacznie bardziej aktywny bo rano naszlo mnie o dziwo na pieczenie.Meza popedzilam wiec do sklepu po margarynke-kupil mi mjolkfritt czyli bezmleczna ;D ale udalo mi sie mimo to dokonac wypieku dolewajac mleko naturalnie ;-) i nawet z rozpedu upieklam muffinki czekoladowe wg przepisu z opakowania maki szwedzkiej, wyszly nawet calkiem mniamusne.Czesc zostala skonsumowana na naszym spedziku do kawy, czesc zamrozona do skonsumowania za tydzien na okolicznosc urodzin Dawida.A mniamusne odglosy Oliwiera i o dziwo mojego wlasnego syna jedzacych ciacho byly jak balsam na ma dusze ;-)

Z nowosci o ktorych jeszcze nie pisalam w cala pewnoscia nalezy napomknac o kosztownej lekcji szwedzkiej zimy. Otoz nie do konca zadowoleni bylismy z odmrozenia szyby w ciagu polgodzinnej aktywnosci naszego motormarmare wiec padl pomysl,coby kupevarmare czyli mala grzalke wewnatrz auta umiescic na podszybiu... a i owszem,szyba odmarzla lepiej... a przy okazji poniewaz strumien byl dosc skoncentrowany a byc moze i szyba byla w tym miejscu albo mniej odporna albo z jakas drobna , w niczym nie przeszkadzajaca ryska , wiec szybka postanowila sobie peknac...Tiaaa...Mamy na szczescie AC na cala Europe wykupionem,wiec zglosilismy szkode.Poszedl moj maz do tutejszego warsztatu,dowiedziec sie o cene...Okazalo sie,ze koszt wymiany z kosztem szyby i robocizny to jedyne 12-13.000 sek... Dla orientacji wymiana w Polsce w zakladzie,gdzie wymienialismy szybe tylna swego czasu to koszt 650zl czyli ok 1500sek... W dodatku zadziwilismy Pana informacja,ze chcemy szybe z grzaniem bo taka mamy i jak juz zmieniac to na take same a nie na gorsze,obawial sie ze wogole takich szyb u nich nie ma,ale sprawdzil i jednak sa ;-) takze we wtorek staniemy sie na jakis czas ubozsi o 12000sek,ale bogatsi o nowa szybke... Lekcja dosc droga,na szczescie kosztow nie poniesiemy z wlasnej kieszeni...

Poza tym moj osobisty syn, ktory od jakiegos czasu rozpoczal zajecia karate, otrzymal wlasnie zamowiony na nich stroj :

Moj karateka

Przystojniak

Usmiech

 

 I uwazam, ze na zajeciach prezentuje sie w tymze stroje niesamowicie przystojnie i fachowo ;-) :

 

Zajecia

Trening

 

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

 

Jutro zaczyna sie moj z wielu miesiecy ulubiony miesiac, GRUDZIEN :

-po pierwsze to miesiac narodzin a teraz urodzin mojego syna pierworodnego,narazie i pewnie juz na zawsze jedynego ;-)

-po drugie w tym samym dniu do naszego domu wpada z wizyta Mikolaj, a jako , ze Dawid wciaz mocno i namietnie w Mikolaja wierzy i na szczecie nie ma chwilowo dostepu do kolegow mowiacych z zrozumialym jezyku , wiec sprawianie mu niespodzienek z tym zwiazanych ma niesamowity urok

-po trzecie w tym roku po raz pierwszy grudzien wiaze sie dla mnie z powrotem na dwa tygodnie w rodzinne strony,odwiedzinami u rodziny i spotkaniami ze znajomymi ; choc wiec jest to rownoznaczne z opuszczeniem domu,dluga podroza,kosztami,pewnie i pewnymi rozczarowaniami (wiadomo,znajomi sie wykruszaja,nie maja czasami czasu,zeby akurat jak czlowiek "raczy sie zjawic",spotkac sie z nami,albo zwyczajnie nie ma juz o czym rozmawiac,jak sie opowie co i jak u nas,jaka pogoda,ile sniegu i jak zyjemy...) to jednak i daje pewnien kick,chec zycia,cos na co sie czeka,planuje i wypatruje.Za 3 tygodnie o tej porze pewnie albo bedziemy u Gosi pod Poznaniem,albo jesli nam sie nie uda zobaczyc,bedziemy coraz blizej Legnicy

-po czwarte wiadomo-choinka,prezenty,Wigilia,chyba wszystko to jednak zyskuje troche inny,glebszy wymiar jak sie jest daleko od rodziny,nie traktuje sie tego jak jeszcze jednego spedu,ale jak okazje spotkania sie,pogadania,moze poklocenia ;-) ale jednak bycia razem,choc na krotko,nadrobienia przynajmniej w czesci straconych jednak wsolnych chwil;

-po piate mam nadzieje,ze Nowy Rok przyniesie polepszenie naszej sytuacji tutaj,ze rozwiaze sie jakos kwestia Radka pracy,ja dostane stala umowe i lepsza juz pensje,bede wiedziala ile zalicza mi specjalizacji i ile mi jej zostalo,uda nam sie kupic jakis fajny dom i moze jednak ejszcze pomyslec o 2gim dziecku, moze uda nam sie lepiej pozanc okolice jak pogoda zmieni sie na bardziej przyjazna jezdzeniu,pojechac do Sztokholmu,lodowego hotelu pod Kiruna i wielu wspanialych mijesc tu w Szwecji,ze bedziemy zdrowi i taka "wpadka" jaka miala miejsce w lutym tego roku juz nie powtorzy sie...i oczywiscie niemal jak Briget Jones schudne ;-)))

I tym chyba optymistycznym akcentem zakoncze na dzis,pare zdjec z naszych zimowych spacerkow,juz w rasowych,szwedzkich strojach p/mrozowych i do sklikania,drodzy czytelnicy w nielicznym acz kochanym skladzie :-)

 

Sanki

Spacerek

Zima,zima

Okolica

Mama-mis i synek-mis

Niedzwiadki dwa

*******************************************************************************************

18:19, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 listopada 2008

 

Juz w pazdzierniku zaczal lapac mrozik...

 

 

Szron

 

 

Ale pazdziernik sie skonczyl, przyszedl listopad... No i mamy zime ;-) jakiej Polacy dawno nie widzieli,poki do Szwecji nie przyjechali :-P 

Pierwsza jaskolka zime nam czyni ;-)

 

Zimowa para

 

Mama i syn w zimowym kraju

 

Dawid

 

 Miłej, śnieżnej ZIMY :-)))

 

 

19:13, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 listopada 2008

Naszego Dawida zaczelam szykowac do tegoz sakramentu kilka tygodni temu.Poniewaz nie ma nas w kraju nie chodzi na zadne oficjalne przygotowania.Poszlismy jeszcze przed wyjazdem do Parafii do ktorej naleza moi rodzice i ja kiedys nalezalam,w ktorej bralismy slub i chrzcilismy Dawida i zapytalismy Ksiedza Proboszcza,swoja droga wspanialego czlowieka,ktory pomaga biednym , prowadzi stolowke , urzadza wyjazdy dla ubogich dzieci w ferie wakacje , jednym slowem ksiadz , ktory swoim zachowaniem przywraca wiare w sens tego jednak zawodu... Wiec zapytalismy sie go,czy istnieje mozliwosc,zeby Dawid zaocznie przygotowal sie do Komunii.Pewnie w zwiazku z ogromna ostatnio iloscia Polakow,ktorzy wyjezdzaja nie byla to pierwszataka prosba,nie bylo wiec zadnego problemu,dostalismy ksiazeczke do modlitwy, przykazanie,ze mamy Dawida nauczyc podstawowych modlitw. Ustalilismy niedawno telefonicznie jakie maja to byc modlitwy i ze w trakcie pobytu w swieta w Polsce pokazemy sie u Proboszcza,zeby mogl nam powiedziec co dalej... w chrzescijanskiej rodzinie,ktora zyje zasadami wiary nie potrzeba wg niego zadnych szczegolnych przygotowan poza nauka modlitw i wyjasnieniem dziecku podstawowych zasad,opowiedzeniem podstawowych historii biblijnych itp. Uwaza,ze nie ma po co dziecka stresowac... Wiec mamy go nauczyc podstawowych modlitw typu Ojcze Nasz, Zdrowas Mario, Wierze w Boga, 10 przykazan i tyle a w swieta dostaniemy do nauczenia i przygotowania formule spowiedzi swietej...

Pamietam opowiadania znajomych mam o nieprzebranej ilosci spotkan,zebran,sporow rodzicow,probach ustalania czegokolwiek juz w pazdzierniku,kiedy nikt nie zna cen,mozliwosci wyboru itp. tego lazenia,zdawania,zaliczania
modlitw...W jednych Kosciolach jest lepiej,w innych gorzej,ale generalnie wiem,ze ten rok mozna spokojnie wykreslic z zyciorysu dziecka i rodzicow...Z pracy pedzi sie na spotkanie, potem na rozaniec,rano na roraty itp...

Ja rozumiem,ze wyrobienie w dziecku przyzwyczajenia do chodzenia do Kosciola i pokazanie mu roznych nabozenstw jest dla Kosciola waznym elementem przygotowan,ale wg mnie nie do konca o to akurat wchodzi w sakramencie Eucharystii...

Ja sama jestem czyms,co wg Kosciola w zasadzie nie istnieje czyli taka prawie nie praktykujaca katoliczka.Prawie najpierw z wyboru,bo na Boga nie mam sie za co obrazac i nieraz sama z nim rozmawiam,ale juz Kosciol i to co sie w nim dzieje nie napawa mnie ani sympatia ani optymizmem.Teraz jestem prawie z musu bo w Kramfors msza katolicka jest raz w miesiacu i to po szwedzku,jeszcze sie nie odwazylam pojsc ;-) choc pewnie pojde w przyszlym roku.

Ale ze wzgledu na Dawida,wiem,
ze calkiem kontaktow z Kosciolem nie unikne...Na szczescie proboszcz to normalny czlowiek wiec zamiast biegac na spotkania i msze siadamy sobie wieczorem,czytamy Bibilie dla dzieci,tlumacze mojemu dziecku co trudniejsze fragmenty czy slowa,podobnie w modlitwach,ktore momentami
sa dla niego ciezkie do zrozumienia,
zarowno slownikowo jak i znaczeniowo, potem uczymy sie ich razem.Pewnie nie bede miala wplywu na to,czy do Komunii pojdzie w albie czy garniturku,czy beda takie czy
inne kwiaty w Kosciele.Ale prawde mowiac uwazam to za sprawy drugorzedne w tym wszystkim i zakceptuje wybor wiekszosci a co tam :-)

Dzieki temu w tych naszych przygotowaniach jest to co potrzebne,tzn wiara,nauka dziecka od rodzica,spokoj,
zaufanie...

17:44, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »

...tu w Szwecji nieistnieje teraz w listopadzie, 1 listopada jest normalnym dniem pracy o ile nie przypada w weekend a Szwedzi na cmenarz ida w najblizszy 1go listpada weekend.Tym razem mogli pojsc dokladnie tego dnia,bo mieli sobote :-) Ale i tak nie ma takiej tradycji pielgrzymowania,jechania wiele setek km na groby bliskich.Idzie sie co najwyzej na groby w miejscowosci w ktorej sie mieszka.Cmentarze wygladaja inaczej niz u nas,groby maja tylko prosta plyte nagrobna stojaca a poza tym jest trawka,ktora regularnie jest koszona i utrzmywania w ladnym stanie przez pracownika cmentarza.Poza tym chyba bardziej niz u nas swietuje sie Haloween,w takim snsie ze sa rozne koncert,wystepy,tance organizowane specjalnie w tym dniu...Co kraj to obyczaj,ja generalnie jestem za tym,zeby na groby pojsc na spokojnie,w innym dniu.My z koniecznosci bylibsmy ostatnio w sierpniu i bedziemy w grudniu,wiec unikniemy tloku , choc przyznam,ze lubielismy pojsc sobie na cmentarz walsnie w tym dniu,ale juz pod wieczor,kiedy juz bylo pustawo,bo wtedy mozna bylo podziwiac ilosc swiatelek,zniczy,swieczek na grobach i w spokoju przespacerowac sie uliczkami cmenatarza nie narazajac sie na zdeptanie ani nie muszac pokazywac sie w najlepszych ciuchach...

Ja w kazdym razie sama sobie zrobilam dluzszy weekend biorac 2 dni urlopu i spedzajac je z moimi Panami,ktorzy obaj w swoich szkolach mieli ferie jesienne i od pn juz siedzieli sobie w domku.W czwartek udalo nam sie pojsc na basen,kupilismy sobie w koncu karnety na pol roku i zamierzamy chodzic regularnie.Potem pojechalismy z Dawidem na zajecia karate dla dzieci.Odbywaja sie one w Ramvik,ok.20km od Kramfors niestety,ale i tak zamierzamy wozic na nie Dawida. Sa duzo ciekawsze niz odbywajace sie w Kramfors zajecia z Taekwondo.

Nie podobalo mi sie to ze
-rodzice MUSZA trenowac z dziecmi a mnie ani Radkowi akurat ten rodzaj portu nie bardzo sie widzial
-grupa byla mieszkana,przy tym dosc duza,przez co bylo sporo amieszania,troche dzieciakow troche mlodziezy,troche doroslych,najpierw byla rozgrzewka dla wszystkich a potem cwiczenia takie ogolne dla dzieci a
starsi walczyli
-te ich walki jakies takie byly bezplciowe , bez ladu,skladu i idei,no nie wiem jak to wytlumaczyc, ale jakies takie nieuporzadkowane i bez elu...naubierali sie w te stosy ochraniaczy a potm skakali wokol siebie jak koguty i usilowali sie kopac...
-trener skupil sie na tych co walczyli a mlodych pilnowala jakas dziewczyna  on tylko zlecal co maja robic...nie podobalo mi sie to,niby od nast cwiczen mial byc tez 2x w tyg rozdzial na tych co sobie cwicza dla samych siebie i na tych co cwicza na zawody,ale jadnak wydaje mi sie,ze na zajecia dla dzieci facet nie mial pomyslu...

Karate poza tym,ze jest kilkanascie km od Kramfors narazie duzo bardziej nam sie podoba i Dawidowi chyba tez. Przede wszystkim jest tylko dla dzieci,mniej wiecej w jego wieku i 2-3 starszych tak z 11-12 lat.Grupa jest ok 12osobowa,na to sa 2 os prowadzace.Zaczynaja rozgrzewka-zabawa typu zbijanie pilka,skakanie zabka przez sale itp potem sa cwiczenia poszczegolnych ustawien i ciosow, kopniec,obron najpierw powoli potem szybciej, potem znowu chwila biegania,zabawy i znowu troche cwiczenia.Oczywiscie dla Dawida bariera wciaz jest jezyk,ale tlumaczylam mu tylko troche a potem kazalam patzrec co i jak robia inni i robic to samo.Mam nadzieje,ze za jakis czas bedzie juz rozumial polecenia trenera i pozna dzieci a wtedy bedzie mu latwiej.

Bylismy kiedys w Legnicy na treningu karate,gdzie Dawid nie chcial nawet sprobowac cwiczyc, tak samo bylo na tym taekwondo,tez tylko siedzial i patryl, tym bardziej przekonalam sie do tych zajec, gdzie Dawid od razu poszedl na sale i zaczal biegac i cwiczyc z dziecmi.

Trening jest 2x w tyg po godzinie co dla Dawida jest akurat zeby sie nie znudzil i nie zmeczyl za bardzo.
Narazie do swiat jest za darmo,potem do czerwca 600sek(ok 230zl). (za zajecia z taekwondo placi sie caly czas 600sek za MIESIAC niezaleznie czy sie jest 1,2 czy 3 razy w tyg...) W lecie maja tez organizowac oboz dla dzieci,wiec moze bedzie gdzie Dawida poslac?


Sa tez zajecia dla doroslych,ale ja chyba na to sie nie nadaje,z reszta problemem jest to,ze one sa po tych dzieciecych kolejne 1,5h a watpie,zeby Dawid tam wysiedzila nie majac nic do roboty...


My w kazdym razie kupilismy dla calej trojki karnety na basen, bylismy juz dwa razy i naprawde fajnie sie po tym czuje. Poza tym wybieralysmy sie dzis z Asia na joge,ale jej cos wypadlo wiec pojdziemy za tydzien a poki co jutro chcemy pojsc na jakies cwiczenia z pilkami,zobaczymy co to...

W piatek pojchalismy na zakupy do Sundsvallu.Udalo nam sie raz porzadnie poklicic,ale potem juz bylo dobrze ;-) i nawet udalo nam sie kupic pare potrzebnych i pare mniej potrzebnych rzeczy a przy okazji znalezlismy kolejne,ktore czekaja w kolejce na kupienie...To chyba nigdy sie nie skonczy i zawsze bedzie cos do kupienia,wymiany itp... Potem w sobote troche leniuchowalismy a na 17 poszlismy do Asi i Arka na obiad,przyjechali tez Niamek z Niamka i udalo nam sie spedzic wieczor w milej atmosferze przy winku i nalewkach :-) Dzis basenik zaliczylismy a teraz sobie siedzimy ja przy laptopie,Pan Maz przy kompie robi zakupy na Allegro a Dawid wlasnie wlacza PS2,zeby sobie pograc :-) Niedzielne leniwe popoludnie...

 

 

17:13, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »