O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
wtorek, 27 listopada 2012

Laczy sie tak,ze wypelnia moje zycie w 150% w ostatnich dniach.

1. Od ponad tygodnia porzadkowalam, ukladalam, spisywalam i produkowalam miljardy tryliardow roznych zaswiadczen za kursy, staze, wypelnione cele specki, to i tamto i siamto... bleeee jak ja nienawidze papierologii. I zeby to zostalo ocenione przez rzeczoznawcow w Urzedzie Nadzorczym Socialstyrelsen zwanym, musi najpierw zostac uznane i podpisane przez opiekunke specjalizacji, a potem bede miala zaszczyt zaplacic 2300sek, ok 1100zl, wyslac gruuuuuby segregator i czeeeeeeeeeeeeeeeekac... Wg aktualnej info na stronie Sos czas rozpatrywania wnioskow to srednio jedyne 6 miesiecy... SUUUUPER... choc w sumie wole czekac na papier (oby bez potrzeby uzupelniania czegokolwiek) niz spedzic nastepne pol roku na wertowaniu ksiazek i wkuwaniu na pamiec cyferek i danych niepotrzebnych w pracy klinicznej na egzamin w Polsce...


2. W pn na porannym raporcie dopadla mnie nowina, ktora inni znali juz od pt. Oddzial Psychiatryczny funkcjonujacy dotad w Kramfors zostaje przeniesiony do Sollefteå, do budynku tuz przy szpitalu somatycznym. Z punktu widzenia pacjenta, bezpieczenstwa i dostepu do somatyki z naszej strony a do psychiatrii ze strony somatyki moze byc to dobre rozwiazanie. Z punktu widzenia personelu, czesto dojezdzajacego, rodzi to spory niepokoj i obawy, jak sie wszytko pouklada... Mnie bezposrednio pradopodobnie to nie dotknie, choc kwestia lekarzy na oddziale jest wciaz oczywiscie otwarta, choc to juz wtorek ;) Zakladajac jednak,ze mamy niestabilna i wrazliwa sytuacje lekarska w ramach calej jednostki i ogolne zmiany i reorganizacje w organizacji systemu opieki zdrowotnej w naszym wojewodztwie, mozna uznac, ze tych trzesien ziemi juz by mkoglo wystarczyc...

3.Co do Radka pracy, tu pasuje tylko slowo bryndza... Przyjemna wyplata za pazdziernik jest, za listopad bedzie mikrutka. Mam szanse miec ogarniety dom, zalatwionych pare zaleglych spraw a monsz jeszcze sie trzyma, ale nie jest nam wesolo...

4.Wreszcie zima. No dobra, pewnie pozaluje tego co napisze teraz, ale teskno mi za sniegiem. Raz ze w nast weekend zaczyna sie Adwent, dwa ze jest ciemno i mroczno, swiatla jak na lekarstwo a nawet jak dzien to chmury... Jakby  sie wszystko przybielilo bedzie od razu przyjemniej. No i ma byc snieg... choc bardziej na pld niz u nas... Chyba ze sie prognozy zmienia i przywali od razu 40cm, hehe... Ale poza tym idzie tez mroz, kolo -10 do -15 i to juz moze byc mniej smieszne... ale przezyyyyyjeeeeemy.

W weekend poza pierwsza niedziela Adwentu mamy tez kalas Dawida czyli przyjecie urodzinowe. Mam nadzieje,ze sie bedzie moj nastolatek dobrze bawil ze swoimi polskimi kolegami. I byle do Swiat...

niedziela, 25 listopada 2012

Kto byl na wampirkach, przyznawac sie!!! JAAAAAAAAAAAAA!!! W zeszly, niezwykle milo spedzony weekend... No nic na to nie poradze i nawet nie chce poradzic, ze spodobala mi sie ta seria, zarowno ksiazki wchlonelam (po szwedzku notabene, bardzo milo sie czytalo) jak i wszystkie filmy, poza ostatnim wielokrotnie, a przedostatni dopiero 3x wiec na pewno wiele pieknych razy jeszcze przede mna. I oczywiscie czasami zzymam sie na nieporadnosc Belli, na bladosc Edwarda, na niekonsekwncje. Ale te widoki w filmie, Ci piekni ludzi, historia milosci... No zzymam sie i ogladam dalej. I nawet przyjaciol wciagnelam, hahaha... Niektorych przynajmniej, inni sa wybitnie oporni ;P

Ostatnia czesc nie zawiodla MOICH oczekiwan. Byla inna, mniej o pieknych widokach, nie bylo tez w koncu wahan milosnych Belli, bo ta sprawa sie rozstrzygnela na korzyst niesmiertelnego, bardziej o nadrzednych wartosciach, rodzinie i milosci, o ktore zawsze warto walczyc i dbac. Nawet jesli rodzina moooocno nietypowa jest... Moze ktos chce pojsc a jeszcze nie byl, nie bede opowiadac wiecej, ale zwrot akcji byl powalajacy a zakonczenie niespodziewane choc spodziewane... Wciagnelam sie i juz!!!

Tym ktorzy kochaja te klimaty polecam Pamietniki Wampirow, podobna tematyka, calkiem z sensem i tez o milosci czlowieczo-wampirzej, choc juz w zasadzie teraz wampirzo-wampirzej poki co... Lekki, latwy i przyjemny w ogladaniu. I nie czepiajcie sie,ze jak wyksztalcona osoba moze ogladac taki chlam. No moze i juz, odmozdzyc i zrelaksowac tez sie trzba umiec i moc. Klan tez ogladam, M jak milosci, w Lekarzy sie wciagnelam. Ale bardziej ambitne seriale tez mi sie zdarzaja... O Dextera np moge z czystym sumieniem polecic... Do Gry o tron na pewno tez jeszcze wroce... I Modern Family i Cougouar town tez lubie... OOO...

Z innej beki sie wciagam w Downton Abbey, zupelnie inne klimaty a jakzesz piekne... Lubie seriale, choc okresowo do nich wracam... Ale mam do czego wrocic...

Poprzedni weekend byl spedzony mocno intensywnie, bo w pt wieczorem wrocilam z kursu w Sthlm, a w sb z rana Dawid pojechal do Normaling na mecze przyjacielskie z roznymi druzynami tamtejszymi (nie byli chlopaki zbyt przyjacielscy, bo 5 na 5 meczy wygrali ;)) my zas kole poludnia pojechalismy w przeciwnym kierunku - do Svall. Zahaczylismy o Ikea, jak zwykle zostawilismy tam mnostwo kasy kupujac swiece, stoliczki i kwiatki, potem zas zalozylismy oboz u szwedzkich znajomych Jaska i Zoski, ktorzy oczywiscie w szwedzkiej rzeczywistosci zwa sie inaczej hehe... Ale sa bardzo mili, otwarci i  letcy w obyciu vel rozmowie... czy lekcy... Maaaatko jaki ten polski porabany... No ze lekko sie z nimi plotkuje... tzw skitprat albo småprat uprawia czyli gowniane pogaduszki vel male pogaduszki, hehe... Pojechalismy do miasta na wyzej wspomniany film, Zosia musiala odzalowac 400sek wydane na zle zarezerwowany bilet... na poprzednia srode (auc...), udalo nam sie na szczescie zdobyc niezle miejsca na planowany seans. Ogladanie obylo sie bez przygod, poza mocno napietymi nerwami vel pecherzem moczowym...

Potem byla pyszna pizza, rajdzik po knajpach, ale wkrotce zrobilo sie tam tak glosno, ze nawet moje znajomosci jezykowe nie byly wystarczajace by moc zrozumiec co sie mowi... wsiedlismy wiec w autobus i pojechalismy do domku, by przez reszte wieczoru "mysa" czyli cieszyc sie wzajemnym towarzystwem, gadac, smiac i kapac... aaaaa tak, kapac, tym razem w wodzie nagrzanej do ponad 38st mmmmmm milutko bylo ;) troche mniej milo bylo wyjsc z basenu, ale i tak bylo warto...

Taaaak, to byl mily weekend. Wyjechalismy w nd kole poludnia, zahaczajac na kilka godzin Birsta w celach zakupowych, a potem mielismy jeszcze troche czasu dla siebie nim mlodziezy zmeczone jak bury misiu wrocilo w meczow.

W porownaniu z tym weekendem tamten byl mocno naszpikowany emocjami. Teraz przyszlo odpoczac, poleniuchowac, pospac, odgruzowac kuchnie, popiec juz troche na zapas na nastepny weekend,kiedy to bedziemy mieli gosci kalasowych Dawida (kalasowych czyt. urodzinowych)... Weekend za chwile sie konczy, uplynal pod znakiem niskiego cisnienia, chmur i ciemnosci zapadajacej teoretycznie zaraz po 15, a praktycznie nigdy do konca nie odpuszczajacej... az sie wogole nie chce wstawac.

Ale zawsze mozna liczyc na miejscowych,ze Ci cisnienie podniosa... Otoz z miesiac temu, z racji zblizajacego sie okresowego przegladu autka dostalismy z serwisu Hultaja oferte darmowego przegladadu przedprzegladowego, gdzie gwarantuja,ze jesli po tym przegladzie i ewentualnej naprawie (zakladam,ze u nic, az TAKA naiwna nie jestem) tego co ewentualnie wskaza, autko przejdzie juz sam przeglad bez zajakniecia. W gratisowosc samego przegladu srednio wierzylam i z gory zalozylam,ze trzeba sie ewentualnie dopytac na czym ta gratosowosc i wielkodusznosc polega tzn ile ten gratis kosztuje...

No ale serwis postanowil nas jednak zaskoczyc... OOooooo nie nie darmowoscia,bo na przeglad jeszcze sie nie zapisywalismy. Za to platnoscia... za domniemana usluge... Bo moj monsz byl jakies 2 miesiace temu na tyle naiwny,zeby poprosic ich o przyjrzenie sie,dlaczego w lusterku po stronie pasazera nie dziala elektryczne strowanie prawo-lewi, dziala tylko gora dol. Chodzilo nam o to,czy skupic sie na kontrolce przy kierowcy, ktora i tak wymaga wymiany bo od zakupu nie ma w niej podswietlenia,czy tez cos innego, kabel, bezpiecznik czy cos, tak myslelismy... No to "sprawdzili" nie wiem co robiac, nie ruszajac kontrolki, nic nie rozkrecajac, doszli metoda dywagowania przy kawie zapewne, do wniosku, ze to chyba na kablu jakis blad... Nie potrafili powiedziec gdzie, rozumiem wiec,ze zrobili dokladnie do co my, wymyslili powod nie sprawdzajac nic. Wysilek umyslowy... Nie naprawiali, bo powiedzieli,ze oni nie wiedza gdzie ten kable jest nieciagly, ze to moze zejsc pare godzin, wiec pare tysi by kosztowalo... To podziekowalismy... Pan Edzio w garazu zrobi nam to za stowke... Teraz Panowie w serwisie postanowili po 2 czy prawie 3 miesiacach wysilek myslowy niezwykly wycenic... Na bagatela 500sek... w przeliczeniu 250zl... Kurwica mnie strzelila i szlag jasny!!! ZA CO????? za to ze nam powiedzieli to co wiedzielismy???? Nie wskazujac miejsca ani w zaden sposob tego nie potwierdzajac???? Rece opadaja... Tyle w kwestii szwedzkiej robotnosci... a oni MOZE zarobia 500sek za nic, ale nasz samochod przyjedzie tam, jak bedzie mus i jakas nagla awaria, nie inaczej!!! Szwedzkie pozyskiwanie klienta RULEZ!!!

18:00, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 listopada 2012

Moj blog nie nalezy do elity blogow, z czym mi z reszta dobrze jest, bo nie po to go pisuje. Poza tym robie to zbyt nieregularnie by ktos mogl sie naprawde wciagnac. Wiele osob jednak napomykalo,ze dobrze im sie moje szwedzkie zapiski czyta a i mi zyje sie przyjemnie ze swiadomoscia, ze ktos tam sie cieszy jak ja cos napisze, czyta z jakas tam przyjemnoscia i zaciekawieniem a jak jeszcze skomentuje tym mi milej.

Bloga czyta raczej rodzina, ktora w komentowaniu nie rywalizuje, znajomi mniej lub bardziej netowi... ale trafiaja tu tez osoby poszukujace informacji o Szwecji i tym to sposobem blog, po forach, grupach dyskusyjnych dal mi kolejna mozliwosc poznawania nowych osob. One wiedza,ze to o nich, jedna mieszka w Szwecji i sama trollowo ciekawy blog pisze a druga ma spora szanse swa przyszlosc ze Szwecja zwiazac i bardzo milo nam sie znajomosc rozwija na fb. Mysle, ze blog juz zawsze bedzie mi sie kojarzyl pozytywnie, choc raz, jeszcze na poprzednim blogu przed wyjazdem z Polski spotkaly mnie z jego powodu pewne nieprzyjemnosci, ale bylo, przeszlo, minelo i zapomniane.

Ja na kolejnym, ale juz w tym roku ostatnim wyjezdzie. Kurs do specki z chorob afektywnych, dla niewtajemniczonych to depresja i choroba afektywna dwubiegunowa. Znowu w 100licy i po raz kolejny potwierdzam iugruntowuje przekonanie, ze przyjechac na dni pare to ja tu moge, ale mieszkac bym nie chciala. Ten ruch, te korki, ta ilosc ludzi... nieeee dziekuje. Na szczescie jutro wracam na moja wioske do domku.

I do swirujacego meza, ktory w tym tygodniu pracowal tylko w pn i wiecej sie nie kroi, w zwiazku z czym ma lekki dolek, on twierdzi,ze wcale nie, ale w koncu chyba zakichany psychiatra wie lepiej? Oj, jak ja bym chciala zeby takich slabych tygodni bylo jak najmniej, z drugiej zas strony trzeba sie nauczyc z nimi radzic, bo moze ich niestety byc i wiecej... Pazdziernik byl naprawde spoko, duzo pracowal, na to tez czasami mozna ponarzekac, ze godziny niewygodne, ze dojazdy, ale to tak tylko dla zasady...

Mam wiec nadzieje,ze chociaz weekend milo spedzimy. W sb z rana dziecko wysylamy na wyjazd druzynowy do Umeå na mecze przyjacielskie z lokalnymi druzynami. W sb graja 2, w nd 3x, a w sb wieczor maja dyskoteke. Bosz, mam nadzieje,ze te moje dziecko kochane wielkie zacznie zauwazac dziewczyny, tzn.on je zauwaza i owszem, ale nie umie sie z nimi jakos jeszcze obchodzic, najchetniej schowalby sie w mysia dziure. W ost sobote mial ich w domu sztuk 6, na szczescie Tarasiuczki Juniory go wspomogly i jakos sobie chlopie z ogarnieciem ich poradzilo. No mam tylko nadzieje,ze jego "dziewczyna" na odleglosc nie bedzie zazdrosna o takie babskie tlumy w domu ani o ta dyskoteke, bo Dawid jest jej wierny jak trzeba, hehe...

No a jak juz dziecko odwieziemy i sniadanie zjemy jedziemy do Svall, na male zakupy a na 17.40 jedziemy do kina na ost czesc sagi wampirzej. Smiac sie mozecie, ale ja tam lubie te filmy, ich klimat, czasami pewne elementy mnie wkurzaja, ale i tak ide z przyjemnoscia i checia i daje sie nakrecic na czekanie, odliczanie dni i t d. A co, nie mozna??? A potem pizza, rajd po knajpach i wieczor zapewne zakonczymy konsumpcja i kapiela w basenie, hahaha... Jak bedziecie grzeczni moze wstawie zdjecie ;P

A poki co zdjecie udawadniajace,ze potrzeba matka nie tylko wynalazkow ale i zakupow jest, wybralam sie na wyjazd bez otwieracza a ze zachcialo mi sie kupic sobie lekkie winko tequilowe, ktore w kapslowanych butelkach jest meczylam sie wczoraj jak potepieniec,zeby otworzyc butelki, haratajac sobie oczywiscie reke przy okazji. Znajoma z fb podpowiedziala a moze by tak przywieszka do kluczy??? I dzis wracajac z autobusu natknelam sie na dorabialnie kluczy i zgadnijcie co kupilam, hahaha...

Otwieracz

No to wspieram swje odczucia patrotyczne dla nowej ojczyzny, zwlaszcza,ze przynajmniej na druzyne narodowa tego kraju mozna liczyc...

niedziela, 04 listopada 2012

Ledwie byl czwartek wieczor a juz jest niedziela. Na fejsie za chwile pokaza sie jak co tydzien rysuneczki pod tytulem weekendzie nie odchodz, bedzie nam Cie brakowalo, jak to, przeciez dopiero co byl pt itp. A ja sie ciesze, wyjatkowo, ze dzis niedziela.

Zglupialam??? Hehe moze po 35tce mi odbilo??? Nieeee...

Ciesze sie, bo ten weekend byl naprawde udany. Od pt Dawid i jego koledzy z druzyny pilki recznej brali udzial w zawodach Statskraftcupen w Sollefteå. W zeszlym roku odpadli w pamietnym cwiercfinale rozgrywanym po 7 rano w nd, ufff do tej pory jak go wspomne to mnie trzesie, hehe... W tym roku w grupie chlopcow C bylo tylko 8 zespolow, ulozonych w dwie grupy. Nasi przeszli jak taran po maluchac w Normaling, powalczyli zaciekle z jedna z 3 druzyn norweskich a potem ograli swoich odwiecznych rywali a jednoczesnie przyjaciol w Brännan w Härnösand (w tej druzynie gra syn znajomych Kuba, Polak ofkors) z animuszem i swoboda. Dziecko dostalo dodatkowo motywacje do nie tylko swietnego grania w obronie ale i w ataku - zadzialam moze niepedagogicznie, ale chyba metoda dodala mu skrzydel do strzelania bramek, hehe. W grupie zdobyl 1 bramke i w 2 wydatnie pomogl, poza tym zwlaszcza w 1 meczu swietnie dzialal w obronie.

Po wczorajszym meczu wrocilismy do Niamkow, dzieki uprzejmosci ktorych dzis uniknelismy pobudki zupelna noca i moglismy sie powylegiwac do po 7. Wieczorem pojedlismy jeszcze i rozegralismy partyjke Pociagu Europa, pomijajac nieogrywalnego Niamka bylam pierwsza, hahaha...

A dzis czekaly nas dwa mecze finalu A, najpierw z Boden w polfinale, gdzie Dawid zdobyl kolejnego gola (a kazdy gol mojego dziecka jest na wage zlota, wielu ich nie zdobywa, ale za to jakie piekne!!!) a potem z kolejna druzyna norweska w finale.

Oprawa finalu byla mistrzowska. Czego na blogu Wam nie pokaze, bo nie moge, ale ten kto jest na fb moze filmik zobaczyc na moim koncie. Gardla zostaly zdarte, rece bolaly od oklaskow, uszy ogluchly, ale radosc ze zwyciestwa byla ogromna! Oby tak dalej w tym sezonie!!!

Drugim powodem do radosci jest fakt,ze po ponad pol roku jutro zaczyna sie moj ostatni, tylko 3dniowy tydzien dojezadow do Svall. Nawet nie mozecie sobie wybrazic jaka to ulga. Co prawda fajnie jest miec bezpracowe piatki, nie powiem, ale jednak prawie 2,5 a zdarzalo sie,ze i 3 h dziennie na dojazdy sa a za pare dni juz byly niesamowicie upierdliwe... Czekam wiec na czwartek w utesknieniem...

A ze przyjdzie i to szybko to wiem z doswiadczenia. W pt zas kolejny wyzwanie, bede przygotowywac przyjecie urodzinowe czyli tzw. kalas dla szwedzkich gosci... Uuuuu bedzie sie dzialo...