O autorze
KLUB POLKI NA OBCZY¬NIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ¯YCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
czwartek, 27 grudnia 2012

Daje glos,zeby moje wcale nie takie mikre grono czytelnikow, jak na blog nikomu nie znanej lekarki w Dolnego Slaska, ktora los i wlasne podobno swiadome decyzje rzucily do pln Szwecji, nie pomyslalo,ze padlam po drodze do kraju vel od nadmiaru prezentow lub zarcia swiatecznego.

Droga do kraju dluga jak zwykle byla,nic sie nie zminilo. W Szwecji jak zwykle jechalo sie plynnie, dosc szybko i nudzaco. Choc cieszylismy sie,ze to nie na naszym pasie kilka aut zjechalo do rowu, co skutecznie zablokowalo E4 w kierunku polnocnym na wiele godzin. Prom czekal na nas i nawet szybko nas wpuscili wiec o 16.30 juz rozsiedlismy sie w Barze Panorama by wypic swoje przydzialowe pifko za jedyne 9zl/18sek (dla nieuswiadomionych tyle sie placi za piwko w System Bolaget, w knajpie 55-75sek). Na szczescie za bardzo nie bujalo, ale i tak szybko nas ukolysalo do snu bo zaleglismy na kojach w naszej klaustrofobicznej kajucie juz po 20. Najpierw jednak nasze dziecko okazalo sie pobic w geniuszu samego siebie, okazalo sie bowiem ze z paru rzeczy, ktore pacholectwo mialo zapakowac, zapomnial zabrac portfela, wszystkich gier do PSV i 1/3 ladowarki... Mowcie mu (Eu)Geniusz...

Po przespaniu bedzie z 12h, obudzilismy sie na oko prawe, umylam glowe, monsz sie wykapal, potem on pospal jeszcze a co, ja poczytalam i juz witala nas ojczysta ziemia.Szybka dealerka z rodzicami przyjaciol, wymiana zyczen, przelamanie oplatka i oddalismy sie poszukiwaniom... zastepczej ladowarki. Poszukiwania niby udane a jednak nie bo ladowarka niby dedykowana do PSV okazala sie dawac zbyt maly prad i dziecko z mozliwosci grania po wyczerapniu sie baterii jest chwilowo odarte. Na szczescie ma mnoooostwo madrych ksiazek i ma co robic...

Droga z Gdanska w ktorym panowala mrozna zima do Legnicy polozonej w strefie wiosennej przeprowadzila nas przez wszystkie mozliwe rodzaje aury, mroz, snieg, zawieja, zamiec, wichura, marznaca mzawka, mgla, deszcz, deszcz z mgla... W dodatku czesciowo z naszej winy Ancia czyt nawigacja nas wyprowadzila 2 razy w pole, wiec stracilismy troche czasu na odnajdywaniu sie, z kolei mielismy mozliwosc na zywca poznac nasze towarzystwo sylwkowe, nie ma wiec tego zlego.

Do Legnicy dotarlismy juz w Wigilie, kolo 1 w nocy. Po krotkim snie rano zerwalismy sie do biegu. Maraton po sklepach w poszukiwaniu elementow stroju mzonka tzn. krawatow pasujacych do posiadanych koszul i butow do sztruksowego gajerka. A potem pojechalismy do moich Rodzicow gdzie przekopalam sie przez gooooooooooory zakupow czekajacych na rozparcelowanie w pokoju m.in. ksiazek, gier planszowych i konsolowych. Prezenty zostaly zapakowane, posortowane z jednym tylko bledem ;) 

Przed swietami stoczylam niejaka walke z wiatrakami probujac zaprowadzic nowa mode spedzania Wigilii z jedna rodzina a swiat z druga, ale ze moja walka wywolala konflikty, placze i klotnie, odpuscilam, szkoda mi bylo energii. Posiedzielismy wiec na jednej Wigilii, pojedlismy, rozpakowalismy prezenty (Dawid najwiecej...) potem pojechalismy na kolejna, pojedlismy, rozpakowalismy prezenty (nooo kto najwiecej?????) i juz bylo po Wigilii. Potem imieniny mojej wigilijnej mamy Ewy (pojedlismy, smacznie nie powiem, ale juz bez prezentow), spotkanie ze znajomymi w 2gi dzien swiat i ... po swietach... i o co tyle zachodu??? Ze wzlgedow oczywistych towarzyszyl nam glownie pospiech i przejedzenie... nastroju nie az tak wiele, jednak inaczej jest w domu, z dekoracjami, wlasna choinka, koledami, pelna przysmakow wlasna kuchnia... ale to za rok. I choc lubie swieta w kraju, z rodzina, to zazdroscilam przyjaciolom, ktorzy zostali w Szwecji i spedzali swieta razem, grajac sobie w Kinecta i ogladajac filmy na projektorze... JUZ ZA ROK!!!

Dzis pierwszy dzien nieswiateczny spedzilam zasadniczo przymusowo (???) na zakupach. Auto sie serwisowalo (portfel nadszarpujac...) a ja oddalam sie przeszukiwaniu ulubionych sklepow (jakas 1/4 wszystkich tam istniejacych) w celu zakupienia kozakow, ciuchow, bizuterii i innych takich. Kupilam zgodnie z planami 2 pary kozakow, 2 bluzki i troche bizu, ale ogolnie stwierdzialm,ze nie do konca ciuchy obecnych kolekcji uderzaja w moj gust. Poza tym upominki dla znajomych w zimnym kraju juz prawie zakupione GOOOOD!!!

Jutro dzionek kolejny, rano pobudka, zebranie sie i wyjazd znowu do Lubina, tym razem w celu fryzjerskim, ja sciecie, moze jakies pasemko, dzieciecie podciecie...male zakupki buty dla syneczka, a potem obiad u babci Ewy, ktora pacholeciu chce dogodzic kulinarnie. W sb czesc kolejna rajdu sklepowego, w nd pakowanie i w pn spadamy do Gniezna na Sylwka, mam nadzieje,ze swobodnego i udanego, choc nie do konca jest jasne czy tam gdzie zamawialismy miejsca imprezka sie odbedzie... co w najgorszym razie kupimy szampana i obalimy w pokoju hotelowym a w Nowy Rok odwiedzimy Dawida drugiego patrona sw. Wojciecha w Katedrze Gnieznienskiej. A potem na prom i ku Falun, na Kopparcupen, zawody w pilce recznej gdzie bedziemy kibicowac Dawidowi i jego kolegom... 

Do zobaczenia wiec moi drodzy w Nowym Roku, niech Wam sie Sylwester milo ulozy a Nowy Rok przyniecie spelnienie marzen!!!

wtorek, 18 grudnia 2012

Swieta, Swieta i po swietach. Tak w zasadzie bedzie mozna powiedziec juz za tydzien. Nooo za 8 dni. Tyle zachodu, staran, gotowania, pieczenia, smazenia, a najpierw zakupow, myslenia, pakowania, pisania kartek i zyczen smsowych, mmsowych i mailowych...

A apropos, ktore z nich preferujecie? Bo ja od zeszlego roku polubilam standardowe kartki, ktorych dostalam cale masy od przyjaciolek z pewnej grupy dyskusyjnej mamuskowej. Znamy sie od lat bedzie juz 11stu, najpierw z edziecka, potem z jacha / yahoo a teraz odzylysmy na fejsie. Idziemy z duchem czasu i postepu, a w dodatku mamy spore szanse niedlugo zadebiutowac w roli babuszek, bo najstarsze mamuskowe dzieci sa juz pelnoletnie... No i inicjatywa powstala rok temu, zrobilysmy spis adresow naziemnych i kazda miala wyslac przynajmniej jedna kartke, a wiekszosc wyslala ich wiecej. Bylo to szalenie mile. W tym roku wyslalam kilka, narazie dostalam jedna, ale mam smaka na wiecej... Poza tym rozsylam wszem i wobec smsy, maile, zamieszczam zyczenia na fb i nk. Tez ide z duchem czasow, nie myslcie,ze nie. I jakos tak zawsze milo uslyszec to tradycyjne Wesolych Swiat i God Jul od mniej lub bardziej bliskich znajomych...

Wracajac do tematu jestem na etapie ustalania gdzie i z kim Wigilie a gdzie i z kim pierwszy dzien swiat. Nawet pewien konflikt na tym tle wynikl. Czy Wy tez macie po stworzeniu podstawowej jednostki spolecznej wiecznie ten sam problem kogo odwiedzic a kogo pominac na Wigilie i na Wielkanoc? U nas bylo zawsze odwieczne latanie miedzy i proba godzenia interesow... do czasu naszego wyjazdu. Tzn pierwsza Wigilia po wyjezdzie jeszcze byla biegana. Kolejna byla spedzona z moja rodzina i kochana moja Babcia, jej ostatnia Wigilia, dzieki temu ze Tesciowie zrezygnowali z robienia Wigilii spedzona bez biegania i na zawsze w pamieci... Potem byly 2 lata wigilijne w Szwecji, na dobre i na zle. Na zle bo bez rodziny, ktora w zimie nie ma ciagu do sniegu pieknego, mrozu, bieli i do Szwecji sie nie wybiera. Wogole rzadko sie wybiera, ale to juz inna para kaloszy. A na dobre, bo potrawy dopasowane do naszych upodoban, losos zamiast karpia, ruskie zamiast grzybowych pierogow, barszczyk z uszkami, salatka, jajeczka i MNIAM!!! i ciacho ulubione moich Panow i moje, kruche tarte z jablkami, bez kombinarzenia. No i z przyjaciolmi, ktorzy tez swoje potrawy przygotowali. I ze spiewaniem koled. I bez pospiechu, potrzeby godzenia roznych interesow i dzielenia sie zamiast laczenia dwoch rodzin. Bo to przeciez jest celem tworzenia podstawej jednostki spolecznej, Rodziny? Nie rodziny ale RRRRRRodziny wlasnie...

Ten rok bedzie Wigilia w Polsce. Jaka bedzie? Dowiemy sie juz za 6 dni. Mam nadzieje,ze rownie spokojna, bez pospiechu. Ale nadzieja matka tych... wiecie ktorych jest... Ale ja mam a co mi tam...

Poki co wiec, jako ze o dziwo paru czytelnikow wiedzy o Szwecji spragnionych mam, wiec spod zwalow sniegu, ktorego napadalo tyle, ze efbjwfy&¤A%¤%&¤24e... NO COMMENTS  zapoznam Was nieco ze szwedzkimi potrawami adwentowo-wigilijnymi.

Informacje czesciowo pochodza z tej strony, http://magazyn-kuchnia.pl/magazyn-kuchnia/56,123978,13067817,Wigilijny_szwedzki_stol.html sa jednak uzupelnione moimi przemysleniami.

1. Glögg czyli winny grzaniec. Na stronie macie przepis. W Szwecji do kupienia w wersji zarowno bezalkoholowej w kazdym markecie jak i w wersji do 40% alkoholu w Systembolaget czyli panstwowej wlasnosci jedynym, zmonopolizowanych dystrybutorze produktow alkoholowych. Pity z rodzynkami, migdalami, powinien smakowac kwintesencja smakow piernikowych,gozdzikami, imbirem, cynamonem... Ja osobicie nie bardzo zasmakowalam, ale znajomi opowiadali,ze zrobia nam kiedys mieszanke, ktora musi nam zasmakowac. Jak sprobuje uwierze. Ale nie przejmujcie sie moimi smakami. Ja generalnie za korzennymi ani migdalowymi akcentami nie przepadam, ale nie lubie tez kompotu z suszu, wiec nie jestem najlepszym przykladem przestrzegania tradycji hehe...

2. Pepperkakor, w wolnym tlumaczeniu ciasteczka pieprzowe czyli pierniczki w wydaniu szwedzkim. Te typowo szwedzkie sa cieniutkie, w ksztalcie serca, ale tez i w innych ksztaltach. Bez czekolady, lukru, ewentualnie do samodzielnego przyozdobienia. Sa kruche, chrupiace. Nie przypominaja za bardzo tych ktore kupowalam w Polsce, w czekoladzie, z marmoladka, ale sa tez dobre. Choc ja wole te pieczone samodzielnie z przepisu na pierniczki Silje, ciasto stoi kilka tygodni w chlodzie i dojrzewa a potem mozna je walkowac na rozna grubosc. Pieczone z woda/para w piekarniku i zwilzone w puszkach woda sa lekko chrupiace, lekko mieciutkie i ... znikaja w mig... w moim domu w kazdym razie...

3. Lussekatter - szafranowe buleczki, jedzone przede wszystkim 13grudnia w swieta Santa Lucia na fice, czyli przerwie na kawe ale od tego dnia takze wraz z piernikami umilajace oczekiwanie na Jul czyli Boze Narodzenie. Maja specyficzny posmak, polskie podniebienie sie zastanowilo, czy je lubi... Coz lubi, ale jednak wole kannelbullar czyli inne typowe szwedzkie buleczki z cynamonem, te wystarczy mi zjesc od czasu do czasu...

4. Gubbröra - salatka z jaj i serdeli... no i nie wiem co napisac. Moze nazwe najpierw wytlumacze. Gubbe mowi sie pieszczotliwie lub nieco uszczypliwie w zaleznosci od tonu i kontekstu o starszych osobach plci meskiej lub osobach co nieco zaniedbanych, podstarzalych, wtedy dodaje sie czesto gammal gubbe, gammal-stary. Mozna tez uzyc jako lillgubbe czyli stary-malenki. Odpowiednik zenski gumman, uzywa sie podobnie, jako mila staruszka, jako zaniedbana starucha, mozna tez powiedziec tak do dziecka pieszczotliwie lilla gumman, malenka... raczej pozytywnie... No to Wam namieszalam. Hehe... Röra to okreslenie na wszelkie mazidla nakanapkowe, pasta, a`la salatka, ale jedzona najczesciej w bulce. Ale tej konkretnej rury nie jadlam, wiec sie nie wypowiadam... choc kombinacja moze byc smakowita.

5. Gravad lax - marynowany losos. Nie robilam sama, raz robila przyjaciolka i wyszedl smakowity. Przyprawy, zwlaszcza swiezy koper nadaja bardzo fajny smak. Z potraw Wam na pewno znanych trzeba porownac do carpaccio... moze z reszta to dokladnie to samo, ja tam nie az taki kucharz,zeby wiedziec, hehe...

6. Julskinka czyli gotowana szynka bozonarodzeniowa na szwedzki sposob. No wiec... po pierwsze to Szwecja jako kraj luteranski nie ma postu w Wigilie. Chyba wogole nie ma czegos takiego jak post... Bo na Wielkanoc Szwedzi jedza... noooo zgadnijcie... otoz Påskskinka czyli gotowana szynke wielkanocna na szwedzki sposob. Szynke w tym okresie mozna kupic w roznych cenach zarowno calkiem surowa jak i przyprawiona i podgotowana, duuuuuuze kawaly miesa, w siatce. Zaraz po swietach mozna kupic je za pol, cwierc ceny i miec duzo pysznego mieska. Jedzona na cieplo i na zimno. Smaczna mniam. Ale przez swoja powszechnosc jakos tak... malo swiateczna... Noale jest to oczywiscie kwestia tradycji i przyzwyczajenia od dziecinstwa. Do mnie nie przemawia, jako potrawa odswietna, ale tak normalnie... czemu nie...

7. A teraz clou odswietnosci... czyli köttbullar... Ale ze COOOO??? No klopsiki... z miesa wieprzowego i wolowego. Mozna kupic je bez przerwy... nie moge wiec tez do konca zrozumiec istoty jedzenia ich na wigilijnej wieczerzy... ale, pamietacie, TRADYCJA!!! Podobno mozna je inaczej swiatecznie doprawic, przyprawami korzennymi, jesli ktos lubi. Mozna je podac z lingonsylt - dzem z borowki brusznicy albo dla odmiany...  hjortronsylt - dzemem z zoltej maliny moroszki, rzadkiej w Polsce, ale popularnej w Szwecji, coz - relikt epoki lodowcowej. Pyszna, jedczona jak i borowki zarowno na slodko do nalesnikow, gofrow, kanapek jak i do mies.

Noooo i to tyle co znalazlam na tej stronie. Przeczytalam, zlinkowala, polecilam, skomentowalam. I odkrylam,ze o zwyczajach adwentowo-bozonarodzeniowych moge Wam wiecej powiedziec, ale to juz nie dzisiaj. Nie wiem czy na pewo zdaze przed swietami, ale w koncu swieta sa co roku, wiec nawet po nie bedzie to mniej aktualne... Postaram sie jednakoz... Pozdrawiam poki co i mam nadzieje,ze moj opis komus sie przyda ;)

niedziela, 16 grudnia 2012

...  a ja czuje jakby mniej bo juz w sb wyjezdzamy. I ciesze sie na ten wyjazd i nie ciesze... ale nie o tym mialam pisac.

Odsniezarka dziala ;) balismy sie,ze sie uszkodzila na dobre ale po rozmowie gesi z prosieciem, czyli mojej z warsztatem producenta, kiedys to za Chiny Ludowe nie rozumialam polowy o czym Pan do mnie godo, moj monsz mniej wiecej domyslil sie o co biega i okazalo sie,ze w ramach zabezpieczenia w mechanizmie sa specjalne nadilowane sruby, ktore jesli cos twardego dostanie sie do maszyny wylamuja sie... Wymienilismy sruby na zapasowe, kolejne musimy zakupic w tempie ekspresowym. Plus lancuchy na kola, bo sie slizga maszyneria w sniegu jak duzo swiezego puszku jest.

W kazdym razie dziala i buczy. Wczoraj wialo, zawiewalo, sypalo, chyba z koleje 50cm dopadalo. Radek jezdzil wczoraj, dzis znowu bedzie akcja odsniezanie plus Dawid zajmie sie balkonem.

A potem male zakupki tyle, by dotrwac do konca tygodnia a potem moze poczatek pieczenia pierniczkow??? Ciasto juz chyba dojrzalo...

W tygodniu pewnie nie bedzie na to czasu, trzeba bedzie powoli pakowac ubrania, wybierac co absolutnie trzeba, absolutnie nie trzeba i ewentialnie mozna wziasc. Zeby nie za duzo, nie za malo a w sam raz. Zawsze mam z tym problem...

A pracy bede do samego pt, zyczcie mi spokoju i jak najmniej zwariowanych spraw zwlaszcza w czw i pt, bo jestem sama w Kramfors jako lekarz...

pi±tek, 14 grudnia 2012

Nie wiem jak Wy, ale ja o obchodach Santa Lucia nie wiedzialam absolutnie NIC poki nie przyjechalam do Szwecji... A to taaaaaaakie wielkie swieto w Szwecji, obchodzone wszem i wobec, w domach, zakladach pracy i na szczeblu oficjalnym. Absolutne minimum to zjedzenie lussekatt buleczki z szafranem http://en.wikipedia.org/wiki/Saffron_bun i wypicie szklaneczki glögg http://pl.wikipedia.org/wiki/Gl%C3%B6gg - grzanego wina z przyprawami.

Poczytajcie sobie o swietej Lucji... sama ide poczytac...

http://www.swedenabroad.com/pl-PL/Embassies/Warsaw/O-Szwecji/Szwedzkie-obyczaje-witeczne/wito-ucji/

http://www.szwecjadzisiaj.pl/swieta-lucja-symbol-swiatla/

czwartek, 13 grudnia 2012
Wieczorem Radek jezdzil odsniezarka. Dzis otwieramy garaz a tam jedyyyyne 30cm swiezego puchu. Jak pieeeeeeknie... Na szczescie 4x4, dobry rozped i jeeeedziemy. W miescie juz bylo w miare podsniezane z poziomu 2 skrzyzowan widzialam w roznych miejscach 5 plugow, choc jeden tak odsniezal,ze zawalil sasiedni pas i auta, ktore sie zatrzymaly jak przejezdzal mialy problemy z ponownym ruszeniem. Zima w Szwecji w pelni. Jak ja KOCHAM naped 4x4. A wieczorem odsniezarka w ruch... jak da rade takiej ilosci sniego, jak nie lopata...

Igår kväll har Radek skottat med snöslinga. I morde öppnar vi garagedörrar och överaaaaaskning, baaara 30cm av nyfallen snö... Hur vackert det ser ut... Som tur har vi 4x4, bra fart och vi köööör. I stan har e hunnit skotta, åkande genom bara 2 korsningar har vi sett 5 ploggar, även om en av dem har ploggat så att snön hamnade på andra sidan vägen och bilarna som stoppade där för att ge den väg kunde inte starta. Vinter i Sverige i full fart... Jag älskar 4WD. Ikväll kommer snöslunga att jobba igen, och om den inte klarar den mängd snön då blir det handarbete...
Tagi: snieg zima
07:54, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (10) »
¶roda, 12 grudnia 2012

Taka fajna dzis chwila nastala, same 12tki i w dodatku 12 dni do Wigilii... Czy to szczesliwa data??? Kto wie... Monsz pracuje, na plus. Syn przeziebiony na minus. U mnie bz. Bilans wychdzi na zero a wiec nie zle a wiec DOBRZE!!! NO!!!

En sådan fin datum och tid var det idag. Bara 12or och till allt detta 12 dagar kvar till julen. Är det en lyckodag? Vem vet... Maken jobbar, positivt... Dawid försyld, negativt... Hos mig u a. Sammanlagt noll. Men inte sämre... altså BÄTTRE!!! Och så ska det bli!

Tagi: data
12:16, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 grudnia 2012

Snieg posypal, posypal, ale poki co skonczyl. Za to mrozy niespotykane tu zwykle przed styczniem zlapaly i trzymaja. Brrrr -20st zaczyna byc standardem. Nie narzekam za wiele, zawsze mozna sie pocieszyc, ze i -35 jest u nas mozliwe. I wiecej sniegu tez bedzie... Za to mam w zwyczaju pocieszac sie,ze za kilkanascie dni przesilenie zimowe stanie sie faktem i dzionek zacznie sie na nowo wydluzac.

Kilka dni temu w polskich sklepach internetowych byl DDD czyli Dzien Darmowej Dostawy. A u mnie dzis byl dzien pewnej waznej przesylki. Dziecko nam sie podziebilo i mamusia urwala sie wczesniej z pracy,zeby zabrac go do domu autem, wyjatkowo bedacym do mojej dyspozycji bo malzonek udzielal sie pocztowo w Kramfors. No i juz z nim szybkim rzutem podjechalam na nasza Poczte, ktora jest po prostu malym stoiskiem pocztowym w markecie. Moja gora dokumentow, poukladana w filie i wpieta w segregator okazala sie jednak za duza i na najwieksza koperte babelkowa i na maly karton. Ostateczni wiec poooooooszla w duzym kartonie, z piekna switeczno-prezentowa aplikacja kokardki jako wspanialy przedwiatecnzy prezent do Socialstyrlsen, jednostki zajmujacej sie nadawaniem uprawnien. Oczywiscie wysylka za potwierdzeniem odbioru. A potem po powrocie do Szwecji zaczynam dzwonic z czestotliwoscia mysle raz na 2 tyg by grzecznie zadac pytanie "Ale czy juuuuuz???"... Kosztuje to to rozpatrzenie tyle ze auuuuuc (promocja, jedyne 2300sek, czyli ok 1200zl...) a oni mi tam pisza,ze czas rozpatrywania srednio 6 MIESIECY!!! Niedoczekanie, upierdliwa bede jak mucha, to moze szybciej mi to przejrza i przyklepia.

Kolejny krok po Nowym Roku, trzeba bedzie wziasc szefa na boczek i pogadac o nowych warunkach zatrudnienia. Zakladajac, ze ma sytuacje mocno podbramkowa i niewielu lekarzy do wyboru, oraz w zwiazku z planami zaoszczedzenia pieniedzy landstigowcych wydawanych na tzw sztafetow (lekarzy, ktorym zatrudnienia szuka posrednik i ktorzy jezdza po roznych poradniach po 1-2-3 tygodnie i zarabiaja duuuuuzo wieksza pieniadze niz lekarze etatowi) i zachecenia lekarzy do zatrudniania sie na stale w celu zwiekszenia bezpieczenstwa pacjentow i kontynuacji leczenia... ciekawe jak mi te negocjacje pojda... Hmmm...

````````````````````````````````````````

Det har snöat ett tag, men ej längre i dagsläget... Men frosten kom, det är ovanligt kallt för december och det håller sedan några dagar tillbaka... Usch, 20 minusgrader låter ej bra och det verkar vara ett nytt standard... Men jag försöker inte klaga för mkt, jag kommer ihåg att det skulle kunna bli kallare 35 minusgrader typ... Och mer snö kan det komma... och kommer säkert... Så det är bara att härda ut... Och nöja sig med att om några få dagar blir det vändning och dagen blir allt längre. 

Idag skickade jag iväg en viktig försändelse...  Dawid är lite förkyld och ville att jag ska hämta honom från skolan och skjutsa hem.  Undantagtvis hade jag bilen till förfogande för maken min jobbade idag i Kramfors. Så med Dawid i bilen kunde jag göra en snabb sväng till Posten eller rättare sagt till en liten postdisk i lokalmarket.  En hög med alla möjliga intyg, inlagda i plastfickor, insatta i en tjock pärm har visat sig vara för stor för att rymmas i en stor XXL-kuvert, inte heller i ett mindre paket, så allt skickades i en stooooor kartong men en fin bild på rött band, så som en julklapp kan se ut... en julklapp från mig till Socialstyrelsen... ;) Enhet för Regler, Tillstån och Behörighet. Naturligtvis ett remonderat brev med mottagningsbekräftelse. När vi har kommit tillbaka efter årsskifte till Sverige börjar jag ringa med jämna mellanrum, kanske varannan vecka med en lite fråga: "Har Ni kanske hunnit titta på mina paaaaaaaaaaaaaaapper??? Det kostar ju skjortan för att de ska gå igenom mina papper, rea, bara 2300sek och de skriver att genomsnittlig handledningstid ligger för närvarande på 6 MÅNADER!!! Ooooooo nej, jag tänker inte vänta så pass länge handfallen... Jag vill vara besvärligt som en flugga i förhoppning att de kommer att vilja bli av med mig snart.

Nästa steg efter årsskifte blir att prata med chefen om nya anställningsvillkor. Den period som jag var anställd som ST-läkare närmar sig sin slut. Och med tanke på att situation på läkarfronten är ansträngd, det finns inte så många läkare att välja på, förrutom det pratar man allt högre att kostnaderna för staffetläkarna måste skäras ner och man ska försöka locka unga läkare att anställa sig fast inom landstinget för att öka på oatientens säkerhet och kontinuitet i behandling då kan man bara bli nyfiken vilka resultat våra förhandlingar ger... Hmmm...

22:22, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 grudnia 2012

Troche nauki szwedzkiego???? Prosze...

Igår fyllde Dawid 12år.

igår - wczoraj

idag - dzis

imorgon - jutro

fylla år - doslownie wypelniac rok, a nie doslownie miec ktores urodziny

fylla - wypelniac, napelniac, forma bezosobowa; w szwedzkim jest tylko jedna forma osobowa czasownika w czasie terazniejszym, fyller

Mitt barn, min son är 12 år gammal och i princip redan tonåring.

ett barn - dziecko

en son - syn

en tonåring - nastolatek

Szwedzkie rzeczowniki moga miec "rodzajnik" en albo ett, odpowiada mniej wiecej angielskiemu a i an, nie wspolgra z rodzajem meskim, zenskim czy nijakim. Raczej jak w niemieckim ein, eine, rodzajnik nieokreslony i w tej postaci wyraz wystepuje, gdy mowimy o czyms pierwszy raz. Jak powtarzamy kolejny raz, rodzajnik wedruje na koniec wyrazu czyli:

ett barn - barnet

en son - sonen

en tonåring - tonåringen

Mentalt har har fortfarande nära till barnet och jag vet egentligen inte när den där tonårsperioden formellt börjar.

Nie mam na celu tlumaczenia slowa po slowie. Ale w tym zdaniu warto przyjrzec sie jak szwedzi tworza slowa.

en period - okres (czasu ale i ten co miesiac u kobiet)

en tonåring ... nooo to juz pisalam... wlasnie...

en tonårsperiod - okres nastoletni

Miedzy laczonymi w kombo wyrazami dosc czesto pojawia sie laczace "s". A wyraz przyjmuje rodzajnik en / ett od koncowego wyrazu.

Visa symtom ser vi redan nu då och då.

Nooo i blad wychwycilam... VISSA a nie visa... ech nigdy sie nie naucze. Jaka roznica? A jest, bo visa to forma bezosobowa czasowniak pokazywac a vissa to pewne, niektore, tu niektore objawy... Robie ten blad nagminnie, oczywiscie szwed zrozumie z kontekstu o ktory wyraz mi chodzi, ale z innymi wyrazami trzeba mooooocno uwazac, hahaha...

Han blir arg, tar illa det som sägs eller görs, är uppkäfftig, ifrågasätter visa handlingar eller komandon. Ibland ter han sig dock vara och vilja betraktas som ett små barn, som han ju fortfarande är, eller hur...

Hmmm to narazie pominiemy w tlumaczeniu... Ale jeden wyraz wart jest wskazania, bardzo go lubie i brakuje mi takiego slicznego slowa po polsku.

ifrågasätta - mianowicie znaczy tyle co po polsku "stawiac pod znakiem zapytania" uffff...

en fråga - pytanie

fråga (frågar) - pytac

sätta - dokladnie znaczy sadzac, ale wystepuje w roznych kontekstach, w sumie tak wpadlam na to,ze jakby chciec tlumaczyc kalka z polskiego powinno byc ställa czyli stawiac, a szwedzi sadzaja, hehehe...

Ibland skulle jag vilja stoppa tiden i nutiden för att kunna njuta den till fullo, särskild att jag kommer att kunna vara med om det bara en gång.

Hmmm, co by tu zahaczyc... Moze slowko nutiden. Znowu piekna, szwedzka kompilacja.

tid - czas

nu - teraz --> czyli nutid - czas terazniejszy, terazniejszosc, proste prawda???

fram - z przodu, przed --> framtid - przyszlosc

då - wtedy --> dåtid - przeszlosc.

Men det går inte och framtiden närmar sig med alla överaskningar, oro, osäkerhet, men säkert även en hel del glädje, lycka, kärlek...

3 wazne slowa glädje - radosc, lycka - szczescie i kärlek - milosc...

szwedzkie ä czytamy jak polskie e z szeroko otwarta paszczeka, nooo mowimy eeeeeeeeeeee... slicznie... a szwedzkie å wymawiamy jak o z zaokraglonym dziubkiem, prosze mowimy piekne OOOOOOOO. I jeszcze kolejna szwedzka samogloska ö ktora wypowiadamy jakos pomiedzy o,u i y ale ciezko to napisac...

Z miloscia jest jeszcze jeden problem. Otoz k na poczatku wyrazu czesto jest czytane jako sz, wszystko zalezy jakas samogloska jest po k i akurat kä czytamy jako sze czyli kärlek czytamy szerliek. Brzmi dziwnie??? Nieeee, po pewnym czasie juz nie...

Nooo na dzis starczy? Chyba taaaak...

13:36, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (24) »
pi±tek, 07 grudnia 2012

Wczoraj Dawid skonczyl 12 lat. Moje dziecko, moj syn ma 12 lat i jest juz w zasadzie nastolatkiem. Mentalnie wciaz mu blisko do dziecka i nie wiem w sumie kiedy ten nastolatkowy okres sie formalnie zaczyna. Pewne objawy widujemy juz tu i owdzie. Wkurza sie, obraza, zdarza mu sie odpyskowac, stawiac pod znakiem zapytania pewne dzialania i polecenia. Czasami jednakowoz jeszcze malym dzieckiem chce byc i jest, nie  ukrywajmy. Chcialabym czasami zatrymac czas na tym etapie i sie moc nim nacieszyc, nasycic, zwlaszcza,ze bedzie mi dane przezyc go z wlasnym dzieckiem tylko raz. No ale nie da sie a i kolejne etapy, ktore przed nami, sa pelne niespodzianek, niepokoju, niepewnosci ale pewnie i radosci i szczescia i milosci... No to niech sie dzieje, niech sie zmienia... A ja utrwalam co sie da w pamieci, na blogu, na zdjeciach i ciesze sie, tym co mam. Za chwile pare zdjec... a najpierw maly eksperyment, ta sama mniej wiecej notatka... Po szwedzku... Jako ze dzis moj blog podczepilam na fejsie, wiec moze ktoras/ys ze szwedzkich znajomych bedzie mial ochote zajrzec...

Igår fyllde Dawid 12år. Mitt barn, min son är 12 år gammal och i princip redan tonåring. Mentalt har har fortfarande nära till barnet och jag vet egentligen inte när den där tonårsperioden formellt börjar. Visa symtom ser vi redan nu då och då. Han blir arg, tar illa det som sägs eller görs, är uppkäfftig, ifrågasätter visa handlingar eller komandon. Ibland ter han sig dock vara och vilja betraktas som ett små barn, som han ju fortfarande är, eller hur... Ibland skulle jag vilja stoppa tiden i nutiden för att kunna njuta den till fullo, särskild att jag kommer att kunna vara med om det bara en gång. Men det går inte och framtiden närmar sig med alla överaskningar, oro, osäkerhet, men säkert även en hel del glädje, lycka, kärlek... Låt allt det hända.. Han får förändrar, växa upp. Och jag försöker memorera allt, beskriva, ta kort och glädjas åt allt. Nu några av de bilder som vi tog igår och idag. Och det där var min första inlägg på svenska. Vi få se om det blir även sista eller???

Dla porownania jeszcze fotki sprzed roku... noooo dorosleje... / Förjämförelse bilder från ifjol.. Han verkligen har vixit upp...

A ze jest grudzien, do Szwecji przyszla zima, wiec jeszcze nowa zabawka mojego mensza... / Och eftersom vi har nu december och vinter har till slut kommit till Sverige, då kan jag visa min mans nya leksak ;)

20:08, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (3) »

1. Ksi±¿ka papierowa czy e-book/audiobook?
Ksi±¿ka papierowa. Poki co... ale generalnie ksiazka... Mam okresy, kiedy od ksiazek sie nie odrywam... jak dore jakas Szwaje, Chmielewska albo Picoult czy jeszcze inne to wciagam jak odkurzacz... Ale audiobooki docenilam dojezdzajac do Svall przez ponad pol roku, przeczytalam uszami cala Camille Läckberg na przyklad... Natomiast e-booki zbieram, czekajac cierpliwie na udostepnienie przez Wielkiego Brata dla eurpejskiej mniejszosci Kindelka PW...

2. Sobota wieczór spêdzana w domu pod kocem, czy na imprezie?
Noooo niekoniecznie na imprezie, ale chetnie z ludzmi... znanymi, lubianymi, takimi niezobowiazujacymi, co to mozna z nimi i w dresie posiedziec, wypic, posmiac sie, pogadac... mamy takich znajomych pewna grupke tu, troche po swiecie rozsianych... Ale jesli oni by nie mogli to ksiazka i winko nie beda zle...

3. Smak, kwa¶ny czy s³odki?
Kwasny...

4. Na elegancko czy sportowo?
Z wiekiem czesciej na elegancko... choc wygodnie i w zasadzie bardziej kobieco, barwnie niz elegancko... I z bizuteria... Szpilki z rzadka...

5. Milczenie czy mowa?
Jak ludzi nie znam to spontanicznie milcze, slucham. Jak zagadaja odpowiadam i czasem za duzo gadam. Jako istota spolecznie niesmiala rozkrecam sie jak sie poczuje z kims bezpiecznie. Czasami jest to przy pierwszym spotkaniu jak fluidy zagraja... czasem po wielu latach...

6. Psy czy koty?
Teoretycznie zawsze byly to psy. Kochalam na odleglosc, tesknilam miloscia niespelniona... Potem ze wzgledow praktycznych i z lenistwa koty... I chyba juz tak zostanie... Doceniam och charakter, choc kazdy jest inny...

7. Miasto czy wie¶?
Miasteczko. Nie za duze... ale chetnie blisko duzego, bo czasem mi sie go chce... ale nie na codzien...

8. Miêso czy warzywa?
Oooooo mieso!!! Z warzywami ale mieso przede wszystkim...

9. Odpowiedzialna czy szalona?
Odpowiedzialna z poczuciem potrzeby kontroli a jednoczesnie albo wrecz u podstaw balaganiara i leniwiec...I dlatego musze sie organizowac i kontrolowac, inaczej sie rozpadam na czastki elementarne...

 10. Komedie czy dramaty?
Dobra komedia nie jest zla. Notting Hills... Lepiej byc nie moze... Poznaj moich rodzicow... Lejdis... Ale dobry dramat tez moze byc... dobry... hehe...

11. Rozmowa w cztery oczy czy list?
Czesto list. Daje mozliwosc przemyslenia co sie pisze. Ale jest niebezpieczny, czasami nie przekazuje uczuc. Z przyjaciolmi wiec chetniej rozmowa...

No i co... znacie mnie teraz lepiej???????????

00:44, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »