O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
wtorek, 26 czerwca 2012

Ech, chyba jestem absolutnie beznadziejna w te klocki, prawda??? Albo za ambitna, nie umiem opisac w 3 slowach po lepkach a to sie msci...

Kolejny dzien postaram sie jednak strescic... Inaczej minie pol roku a ja nie skoncze opisu...

Zaczelismy od clou naszej calej wyprawy do stolycy, mianowicie udalismy sie do konsulatu celem odnowienia paszportu Dawida. Proces przebiegl bezbolesnie a ponad pol godziny wydluzyl go tylko fakt,ze nie mozna bylo dokonac wplaty karta i Radek poszedl do bankomatu po gotowke... Sprawa w Szwecji niezwykla bo tu w 99,99% sklepow placi sie karta i najczesciej w portfelu mam miedzy 20 a 200sek, nie wiecej... No, w kazdym razie TAK sprawy paszportowe to ja moge zalatwiac chocby 3razy w roku!!!

Po wyjsciu z konsulatu na specjalne zyczenie Dawida pojechalismy do centrum tunnelbana czyli metrem. Przezycie surrealistyczne acz mile (z czego to cytat, nooo z czego??? jeden z moich ulubionych filmow ;-))

 

Z metra na T-centralen przesiedlismy sie do tego samego autobusu co dnia poprzedniego, by pojechac do Kaknästornet, wiezy telewizyjnej, popodziwiac ja tym razem od srodka i pogladac widoki miasta  30go pietra ...

To biale i okragle zwie sie Globen, Glob, duuuuza sala koncertowa na ponad 15tys widzow, odbywaja sie tam koncert np. Metallica, mecze hokejowe, Melodifestivalen - krajowy final wybierajacy do roku piosenke reprezentujaca Szwecje w konkursie Eurowizji itp. Imponujaca budowla, tak z daleka jak z bliska

 A tu widac i zamek krolewski i starowke, liczne mosty i wyspy oraz Stadshuset, gdzie serwowana jest slynna kolacja po ceremonii rozdania nagrod Nobla...

 W wiezy jest jak wszedzie w Sztokholmie sklep z pamiatkami, czapeczkami losiowymi, hehe i duuuuzo wiecej...

 W koncu skonczylo sie na czapce losiowej nieco innego rodzaju dla mojego przystojniaczka ... I patriotycznych okularkach ze szwedzka flaga ...

Przemiescilismy sie do dzielnicy muzealnej i odwiedzilismy Muzeum Techniki - Tekniska Muséet - jedyne w tej okolicy otwarte w pn. Przynajmniej poza sezonem... Dlatego zostawilismy je na ten dzien, ach, sztuka planowania na najwyzszym poziomie, hehe...

Technika - maszyny, kopalnie, auta, komorki, telefony i duuuzo duuuzo wiecej!!! A wszystkiego mozna praktycznie dotknac, pokrecic, Lubie takie interaktywne i przyjazne uzytkownikowi a przede wszytkim najmlodszym muzea!!!

 

 

 

 

 

 

 

Troche wlasnego pradu tez mozna wyprodukowac ...

 Po TAKIM wysilki nalezala nam sie swieta szwedzka FIKA i lodziki!!!

 

I dalej zwiedzanie, jeden z najciekawszych punktow programu Vasamuséet, Muzeum Wazy ze statkiem, ktory zatonal przy wyjsciu z portu zaraz po oddaniu pierwszej salwy i spedzil na dnie jeziora/zatoki ponad 300lat. W muzeum oprocz rzeczonego OGROOOOMNEEEGO i robiacego zapierajace wrazenie statku - nie oddadza tego zdjecia, wiec zamieszczam tylko kilka pogladowo - pelno jest prezentacji pobocznych o ludziach tej epoki, tych, ktorzy zgineli na statku, budowie statkow, historii wydobycia wraku i zabiegach zabezpieczajacych statek przed zniszczeniem na powietrzu itp.

 

 

Po przechadzce w ciemnosciach z przyjemnoscia oddalismy sie zdziecinniemu i szalenstwach na rollercoasterach w parku rozrywki Gröna Lund - Zielona Polana ;-) atrakcja byla wtedy otwarta pierwszy weekend po przerwie zimowej, na szczescie pogoda byla piekna, sloneczna i SIE DZIAAALO, SIE KRZYCZALO i SIE JEZDZILO !!! Ziuuuuuuuu... A potem JA CHCE JESZCZE RAAAZ!!! (Ten film tez uwielbiam, hehehe)

 

 

 Ostatni dzien zwiedzania zakonczyl sie pieknym zachodem Slonca...

 

 Czekala nas ostatnia noc a potem mala wycieczka dopoludnia w jeszcze jedno miesjce na mojej liscie i w koncu podroz do domu...

Miejsce, ktore koniecznie chcialam po drodze do domu jeszcze nawiedzic swie sie Fjärilhuset czyli Dom Motyli, ale na poczatku mozna podziwiac ozdobne ryby...

... piekne tropikalne kwiaty, ktore budza wspomnienia ...

... a po przejsciu do trzeciej, najbardziej ogrzanej i nawilgotnionej szklarni w koncu gwozdz programu, MOTYLE !!!

 

 

 Tu motylki staja sie motylkami....

... a jednemu zachcialo sie wolnosci i chcial zbiec na glowie Dawida, hahaha ...

Motylek wrocil do domu a Dawida zatakowal GROŹNY paaaaajak - morderca !!!

No... ale nie zaspokoje Waszej zadzy krwi, Dawid przezyl, pajak tez, wrocilismy do domu a zycie popedzilo dalej z taka predkoscia, ze UPS i juz jest 2 miesiace pozniej...

14:53, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2012

Zdjec z wnetrza zamku niet, bo zagazane jest fotografowanie. A ze i nie mamy sprzetu ani umiejetnosci to sobie odpuscilismy robienie z tajniaka... Z reszta wnetrza choc ladne jakos tak nas bardzo nie zwruszaly, chyba nie przepadamy za dywanami, zegarami, obrazami itp...

Za to juz ciekawsza byla zmiana warty i wystepy orkiestry, ktora chyba musiala sobie potrenowac przed zaplanowanym na kolejny dzien wystepem z okazji urodzin Jego Wysokosci Krola Krolestwa Szwecji...

W ramach rownouprawnienia i rownosci plci w strazy sa obecni i mezszczyzni...

I kobietki...

Milo minelo chyba z 1,5 h, podziwialismy jeszcze klejnoty koronne a potem dalej w droge... jeszcze tylko zdjecie z Zamkiem w tle...

No i nie moglam sie oprzec,zeby nie pojsci nieeeeeeco tylko okrezna droga przez skwerek  z Lwami, ktore posluzyly nam za tlo i tresc paru fajnych zdjatek...

... i znajdowaly sie na trasie do miejsca, gdzie wiosna z cala pewnoscia juz dotarla!!!

I w koncu trafilismy do miejsca ostatniego zaplanowanego na trasie tego dnia, oczywiscie na jednoglosny wniosek meskiej czesci naszej rodziny, Armémuséet czyli Muzeum Armii, pokazujace dzieje wojen i walk istoty czlowiekiem zwanej...

Bim Bam Bom Bum, 17 minela... Muzea zamnkniete, wiec pozostalo nam juz tylko obejrzenie sobie Sztokholmu z pokladu jednego ze stateczkow krazacych po kanalach Wenecji Polnocy...

I moglismy z daleka popodziwiac cel naszej wyprawy na kolejny dzien:

Gröna Lund

Kaknästornet

Vasamuséet

Jeszcze tylko na rozgrzewke ;-) Kafee Frappe czyli kawa na zimno z lodem i wanilia w Wayne's

I ziuuuu pendeltågiem do domku, spac, aaaa... Ziew... Dobranoc...

piątek, 01 czerwca 2012

Po spokojnym wieczorze, przespanej naprawde wygodnie nocy w naszym hotelu - rozpoczelismy kolejny dzien w stolicy od smacznego sniadanka no i wymiany pogladow rodzinnych:

Z hotelu na Dworzec Glowny T-centralen pojechalismy pendeltåg czyli pociagiem podmiejskim a stamtad zeby nie wydawac juz ekstra pieniedzy na np. Hop In-Hop Off atobus wykorzystalismypo prostu znana kazdemu rasowemu sztokholmczykowi komunikacje miejska.

Wyszlismy wyjsciem glownym na Sergiels Torg i wykorzystujac moje wczesniejsze pobyty dwukrotne w celu  wyrobienia sobie hamerykanskiej wizy, poszlismy bez pudla na przystanek pod slynnym sklepem Åhlens w Sthlm z pieknym zegarem. (zrodlo zdj Internet)

Stamtad autobusem 69 mozna sie dostac w wiele ciekawych i pieknych miejsc stolicy, m.in.: do Kungsträdgården, Kajen czyli nabrzeze, oczywiscie w okolice dzielnicy ambasad, z ambasada USA na czele.

(zdj z Internetu)

Za ambasadami dojezdzamy do 2 przystankow z muzeami a dalej do wiezy telewizyjnej. I wlasnie te okolice byly naszym celem w to niedzielne dopoludnie ...

Zwiedzanie S. poza tzw. wysokim sezonem (ktory jest dla wyjasnienia od polowy czerwca do polowy sierpnia, tak jak tutejsze sommarlov czyli wakacje letnie w szkolach) jest nieco utrudnione. W pn wiekszosc muzeow jest zamknietych a w inne dni czesto zamykane sa juz ok 17. To powoduje,ze wiekszosc zwiedzania musi sie zmiescic miedzy 10-17... Bylo to dla nas spore wyzwanie haha, byc na 10 juz na miejscu, ale ogrom naszego poswiecenia nie znal miary...

Okazalo sie jednak ze akurat Polismuséet czyli Muzeum Policji, od ktorego mielismy zamiar zaczac dziala od 11.

Podeszlismy wiec kawalek dalej obejrzec zbior broni, armat, dzialek itp.

Prezentacja baaaardzo nam sie spodobala i okazalo sie,ze jest ona wystawiona kolo innego zaslonietego rusztowaniami ale czynnego muzeum... Takiej okazji nie mozna bylo zmarnowac. Nie pozostalo nam nic innego, jak zmitrezyc troche czasu w Sjöhistoriska Muséet czyli Muzeum Historii Morz... co okazalo sie jedna z milszych niespodziewanek wyjazdu, bo inaczej nie zwiedzilibysmy tego ciekawego zbioru obrazow, modeli, rysunkow i prezentacji roznych w temacie czlowiek i morza, oceany, od lodzi, kanoo, jachtow, zaglowcow, statkow wojennych, pasazerskich poprzez transportowe, tankowce, promy itd. Wszystko co ma cos wspolnego z duuuuza niebieska woda...

Oczywiscie w historii morz istnieli tez Piraci...

... grozne smooooki ...

Dobrze sie bawilismy, a muzeum bylo prawie puste o tej porze dnia i roku... Pewnie w lecie jest tam tlum...

... bron... pojawila sie pierwszy, ale nie ostatni raz tego dnia ...

Noooo niektorzy to mieli widoki ...

Moze zmienic zaaaawod???

 

Mala podroz przez rozwoj czlowieka na przestrzeni dziejow, pewne podbienstwo zauwazalne, ale hm...

Na koniec w sklepiku Dawid spotkal blizniaka, haha...

I poszlismy dalej... rozwiazywac tajemnice pewnej zbrodnie w Muzeum Policji...

Czyzby syn uwierzyl,ze za mundurem ...

No ale zaby tak wlasna Matke ???

W koncu wszyscy po kolei wyladowalismy za kratkami ...

Wbrew pozorom samo muzeum bylo troche nijakie a najlepsza zabawa byla w kaciku dla dzieci... No ale warte zobaczenia, jesli sie juz tam jest, a wstep w ramach Stockhoms Kort darmowy...

Ale juz przejazdzka policyjnym pojazdem dla dzieci dodatkowo plaaatna...

No to czas spadac z dzielnicy muzealnej na dzis, wrocimy tu dnia kolejnego, m.in. zeby zobaczyc Kaknästornet

Kolejna pozycja w programie zwiedzania to Kungliga Slottet, sztokholmski Zamek Krolewski z rozstawionymi wokolo wartownikami ... Stroje moze nie tak efektowne jak straznikow w Anglii, ale ladne a straznicy usluzni i  pozuja bez mrugniecia okiem tysiacom zwiedzajacych ...

CDN.