O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
piątek, 10 lipca 2009

No i przyszedl TEN dzien. Na szczescie nasza Msza komunijna byla zaplanowana na wspaniala godzine 12.30,wiec nie trzeba bylo zrywac sie skoro swit. Wstalismy o w miare normalnej godzinie, wrzucilismy na zab male co nieco i trojca cala tzn. moj monsz,ja i tesciowa ruszylismy do Lubina do mojej fryzjerki zrobic sie na eleganckie laski i laskow.

Troche nam na tym czasu zeszlo,ale wrocilismy na czas. Dawid byl juz obstrzyzony ''na kogucika'' dzien wczesniej,wystarczylo wiec tylko troche zelu i byl elegancki i przystojny ;)

Ubralismy sie wszyscy i podczas gdy ja nakladalam na moj sliczny podobno pysiak tzw. tapete monsz mial pojechac zawiezc ciasta do restauracji.Mial... i zawiozl... ale w miedzyczasie wsiadal do auta w spodniach od garnituru zakupionego na legnickim targu i po 3 sekundach wysiadal w tychze samych spodniach wzbogaconych w pieeeekna dziure na d... - szew raczyl byl sie calkowicie rozpruc... Do restauracji pojechal wiec w jeansach a jego mama z igla w reku wziela sie za szycie. (Od razu mi sie przypomnialo, jak moja mama zszywala mu w ostatniej chwili muszke na 5 minut przed slubem ;-))

Ciasto dojechalo, ja w miedzyczasie juz sie zrobilam na bostwo, wiec wykorzystalismy chwile na cykniecie zdjec w ogrodzie.

DawidDawid i mamaDawid i AlinaKomunista

Z AlicjaDawid i dziadek Gustek

Spodnie "sie" zszyly i przetrwaly uroczystosc, na drugi dzien szew reczny zostal wypruty i zastapiany szwem maszynowym przez moja mame.

Impreze wytrzymaly nawet moje stopy dzielnie maltretowane przez 2 h w pozycji stojacej w niebotycznie dla mnie wysokich szpilkach-szczudlach ;-) no ale jak sie chce wygladac, trzeba cierpiec, nieprawdaz???

Msza przebiegla bez wiekszych zaklocen. Troche czekalismy pod Kosciolem, w czasie gdy kamerzysta filmowal a fotograf cykal zdjecia wszystkim dzieciom... my robilismy wlasne, slusznie liczac ze i tak beda lepsze niz masowe ;-)

Dawid i tatoZa czym kolejka ta stoi...

...ale w koncu msza mogla sie rozpoczac,potrwac i zakonczyc...

Usmiech :-)

 

Msza byla nie za dlugo, nie za krotka, lecz w sam raz. Dzieci mowily,spiewaly jak to zwykle przy takich okazjach, pownie troche sie tez nudzily. Dawid ziewal co u niego jest oznaka zdenerwowania, ale nie krecil sie za bardzo, nie okladal kolegow swieca ;) nie mial tez na szczescie ze soba ksiazeczki, ktore to polozone na podporkach spadaly wszystkim jego sasiadom ;-) Jedyny dysonans to to, ze Dawid wracajac juz od komunii poszedl srodkiem Kosciola a nie bokiem ;) pogubil sie biedactwo, ale ani razu tego nie cwiczyl na zywo,wiec nic dziwnego...

Msza sie skonczyla, a cala rodzina samochodami kilkoma udala sie do restauracji na zasluzony posilek.

Wszyscy zjedli obiadek, potem bylo rozpakowanie pamiatek i prezentow...

Prezenty

...po czym wyleglismy na sasiadujacy z restauracja placyk by juz teraz w scisle rodzinnym gronie uwiecznic wydarzenie z naszym szanownym synem w roli glownej :

KuzyniStryjenstwoZ rodzicami i chrzestnymiZ babciami i dziadkamiOni temu winni...

Wszyscy zadowoleni lub przynajmniej na takich wygladajacy rozeszli sie do domu a my z delikwentem pojechalismy na ostatnia modlitwe i rozdanie pamiatkowych obrazkow.

Pamiatka

Pogoda wykazala sie daleko posunietym wyczuciem chwili i deszczyk spadl dopiero jak jechalismy do domu z restauracji sie przebrac, przy czym juz jak dojezdzalismy do Kosciola wyszlo slonce i na niebie pojawila sie przepiekna tecza :-) Uznalam,ze to byla dobra wrozba i ze dzien ten mozna zaliczyc do udanych :-)

Podsumowujac... Bylo bardzo sympatycznie.Z pewnoscia niespiesznie, bez wiekszego stresu. Czy rozbudzilismy w Dawidzie potrzebe wiary w Boga, to sie okaze. Taki byl glowny cel tego wszystkiego, bo do regularnego chodzenia do Kosciola z wielu wzgledow trudno go bedzie zachecic, raz ze my sami nie chadzamy, dwa ze tu nie ma polskiego Kosciola a jezynie raz w miesiacu katolicka msza po szwedzku. Mam jednak cicha nadzieje,ze udalo mi sie przyblizyc mu kwestie Wiary, Nadziei i Milosci i ze wyniosl z tych przygotowac jakas dobra lekcje katolicyzmu... Oby wiecej bylo w Polsce takich wyrozumialych ksiezy, ktorzy jak nasz Proboszcz uwazaja,ze skoro ludzei, ktorzy wyemigrowali, maja wole, checi i chca poswiecic wlasny czas zeby dzieci przygotowac do przyjecia sakramentu, to trzeba im to jak najbardziej ulatwic a nie rzucac klody pod nogi...

 

 

16:04, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »