O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
sobota, 21 sierpnia 2010

ZAPRASZAMY!!!!!!!

http://picasaweb.google.com/vovokavovoka zaczelam w koncu wstawiac zdjecia z lata, lipiec juz prawie skonczony a bede usupelniac zdjecia z sierpnia.

ZAPRASZAMY!!!!!!!

17:07, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »

... to dzis moje dziecko w ramach aktywnosci sobotniej stwierdzilo, ze on by sie do miasta na rowerze przejechal. Zeby dac mu cel (no wiecie, lepiej sie idzie na przyslowiowy Kopiec Kosciuszki niz bez celu ;-)) to poprosilam go o kupienie serka wiejskiego dla nas na sniadanie. Dostal w lape pieniadze, obejrzal sobie jak serek wyglada,wyjasnilam gdzie lezy i pojechal. Mosja zakonczyla sie sukcesem, serek kupiony, reszta sie zgadza ;-) Karty na punkty nie przeciagnal :-P ale nie mozna chciec na raz wszystkiego. W kazdym razie chyba juz mamy kogo wysylac po male zakupki ;-) jedyny problem w Szwecji moze byc taki,ze my prawi za nic nie placimy gotowka a nie damy mu naszych kart do placenia ;-) ale chyba jakos z tym sobie damy rade.

NO!!! Dziecko mi dorasta :-P

17:04, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »

Pisalam juz, ze smierc Babci zakonczyla dla mnie pewien etap zycia, etap bycia ukochana wnuczka Babci... I nie pisze tego dlatego,ze chce pomniejszyc role 2 wnukow Babci, czyli mojego wlasnego mlodszego brata Michala i naszego kuzyna Marcina... Z reszta Marcin jako ten rzadko widziany, odswietny a nie codzienny wnuk zawsze byl traktowany inaczej, w moich dzieciecych oczach niesprawiedliwie lepiej ;-) hehe... Oczywiscie po czasie zdalam sobie sprawe, ze wcale tak nie bylo, po prostu w krotkim czasie nastepowala kumulacja uczuc, tesknoty, milosci i checi dogodzenia wnukowi...

Wracajac do meritum... Ja po prostu bylam JEDYNA wnuczka Babci... Znaczy sie zenszczyna czyli dziewczyna ;-) A ze roznica dwoch pokolen ulatwiala nam nawiazanie nici porozumienia, zwlaszcza odkad ja przestalam byc dzieckiem a jako nastolatka i mloda kobieta zaczelam miec nieco problemow z dogadaniem sie z mama. Zawsze staralam sie jak najczesciej wpadac do Babci z wizyta, jak przyjezdzalam na weekendy z Bydgoszczy do domu, w wakacje tez, a jak nie moglam wpasc to dzwonilam. Babcia nieraz wrecz zawstydzala mnie powtarzajac mi jaka to ja jestem zdolna i dzielna ;-) kiedy po wyjsciu za maz zdecydowalismy sie z Radkiem na dziecko, kiedy po 4 roku wzielam dziekanke, po kilku miesiacach w domu z Dawidem na nowo podjelam studia juz we Wroclawiu i udalo mi sie mimo przyslowiowego dziecka przy piersi a potem przy nodze zdac wszystkie egzaminy i dostac prawo wykonywania zawodu lekarza.

Babcia zawsze wzruszala mnie powtarzajac, ze spelnilo sie jej marzenie, ze chciala moc dozyc chwili, kiedy bedzie mogla w moim gabinecie otwierac drzwi przed pacjentami ;-) Oczywiscie tylko teoretycznie, nie pozwolilabym mojej Babci narazac sie na kontakt z jakze czesto niezadowolonymi pacjentami, ale bardziej chodzilo o fakt,ze skonczylam trudne notabene studia i zaczelam pracowac jako lekarz a ona mogla byc ze mnie dumna. Ktos moze byc bardziej dumny z sukcesow, pomijajac rodzicow, niz kochana Babcia???

Jednoczesnie zwlaszcza na poczatku mojej pracy w Zloroyi bala sie o mnie, majac w glowie wyobrazenia o psychiatrii z dawnych lat obawiala sie, czy nie spotka mnie tam jakas krzywda. Ale po paru miesiacach okazalo sie ze wciaz zyje i mam sie dobrze, wiec strach minal a duma wciaz byla ;-)

CDN

środa, 11 sierpnia 2010

Mijaja 4 miesiace bez Babci... jak czas szybko leci... glowa wie, ze jej nie ma a serce wciaz nie rozumie... Od kilku dni Babcia ma juz pomnik na cmentarzu...

13:55, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »