O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
czwartek, 27 września 2012

Nu i sie zoponentowalam.

No bo ciezko nazywac do wielkoslownie obrona, nie byla to wszakoc praca magisterka a jedynie naukowa. Oczywiscie, praca moja cudna i niepowtarzalna, w calosci tzw. jakosciowa czyli opisowa, co oznacza iz w przeciwienstwie od wiekszosci innych calkowicie bez cyferek a za to z ogrooooomna iloscia slow, byla absolutnie najdluzsza.

Po ciezkich bojach, jekach, kwekach i krzykach rozpaczu oraz mekach jak na szafocie udalo mi sie ja skrocic z 50stron samych cytatow, po 49 stron pracy pierwotnej i w koncu az do 45 stron koncowego tekstu. Odliczajac str tytulowa, spis tresci, przypisy i zalaczniki do przeczytania i tak prawie 40stron.

Moja oponentka, ktora okazala sie byc jedna z osob z ktorymi rozmawialam, ale zachowalysmy ten fakt w tajemnicy, miala wiec nielatwy orzech do zgryzienia, z drugiej strony sama jest imigrantka, wiec nawet gdyby nie to,ze praca byla oparta na jej slowach po czesci, mysle,ze bylaby zainteresowana trescia.

Inni pewnie nie przeczytali, ale reakcje na nasza dyskusje byly dosc zywe, lacznie z tym,ze dostalam pytania czy zamierzam to upublicznic w jakiejs formie, ze dobrze byloby wielu szefom Szwedom uswiadomic pewne sprawy... Kto wie, wiele zalezy od tego czy moi rozmowcy tzn inni lekarze beda tego chcieli, zeby och slowa i moje do nich refleksje upubliczniac...

W kazdym razie od mojego szefowstwa takich zachet nie mialam, nawet jakiegos zainteresowania tym, o czym pisze nie bylo... Wiec tu pozytywnego odbioru sie nie spodziewam. No ale egzaminator wbrew moim obawom nie mial zadnej miazdzacej krytyki, dopytywal tylko dlaczego za wszelka cene podkreslalam,ze staralam sie byc obiektywna, skoro to nie praca ilosciowa, statystyczna a ja jestem ekspertem w temacie i to nie mialo byc wcale obiektywne a zwyczajnie prezentowac pewne fakty, mysli, przezycia tych konkretnych osob i moje na ich temat refleksje. No to sie zamknelam i juz nie upieralam sie przy swoim obiektywizmie, ktory i tak byl znikomy, hehe...

CDN... jak przekaze reszcie osob prace do przeczytania i pogadam z nimi czy robimy z tym cos dalej... Tak czy siak czekam teraz na opinie pisemna a jak bedzie pozytywna to na zaswiadczenie, bedace jednym z ostatnich do specjalizacji. Kwestia podpisania specki wisi... tak,zeby nie bylo pytan, gdyby ktokolwiek z moich kilku czytelnikow mial je...

Co do tytulowej pilki noznej, syno moje zakonczylo swoj 2gi sezon w druzynie Kramfors Alliansen dla chlopakow 2000. W zeszlym roku grali razem z rocznikiem 2001 w jednej druzynie, w tym roku zas bylo ich na tyle duzo, ze podzielili brygade na dwie na stale i obie druzyny graly w jednej lidze, division sie to tu zwie.

Chlopaki dostali 2x w dupe od mlodszych kolegow, aaaaaau jak to bolalo, hehe... ale na charaktery moze im dobrze podziala, przegrywac tez trzeba umiec. Mimo to, tamci zajeli 3 a nasi PIERWSZE miejsce w grupie juhuuuuuu... CUUUUDNIE.

Nie zeby sukces w duzym stopniu byl indywidualnym dzielem Dawidka, ktory jednak znacznie sie poprawil i kondycyjnie i sprawnosciowo i koordynacyjnie, lepiej sie odnajduje na boisku i ma nawet swietne podania wspierajace. Pomocnik z niego prima!!! W koncu to jednak gra zespolowa i kazdy sie przyczynil, nawet jesli nie zdobyl bramek wielu...

Dumna jestem, zwlaszcza, ze wspieralam i myslowo i slownie i osobiscie i grilujac hamburgery i sprzedajac lody, kawe, ciastka, hot dogi (przez dziecko czule nazywane hopdogami) i tosty, hehe... No to moge byc dumna prawda???

Pilkarz

 

Czas spadac do domku, dla mnie zaczyna sie w sumie weekend bo w pt nie jezdze do pracy... Weekend z imprezka urodzinowa i basenem, wiec na pewno przyjemny. A Radek konczy w sb praktyke i juz mu napomykaja o zastepstwach w Hsand i Kramfors, wiec z tej strony tez mi dosc dobrze. hehe... I tak MUSI byc, bo jesien idzie i nie mam zamiaru poddac sie depresji... No nie calkiem w kazdym razie!!!

I juz mam plany na Wielkanoc, JUPPIIII x2, lecimy do Amsterdamu i pod Amterdamem koczujemy u naszych znajomych znanej Iwki, jej syna Michala i jej sambo Andrzeja, czlowieka talentow plastycznych ogromnych...

niedziela, 23 września 2012

http://www.tvp.pl/vod/audycje/kulinaria/maklowicz-w-podrozy/wideo/szwecja-skania/8420222

Maklowicz wiosna zawital do Szwecji, wlasnie ogladamy sobie nagrany odcinek z Ystad, kolejne w nastepne niedziele. Zapraszam ;-) sama sie wiele dowiaduje...

21:03, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 września 2012

Szwedzka jesien

Idzie mroz... czuc jego zaczatki w powietrzu coraz bardziej.

Dzis siedzialam sobie popoludniu na tarasie owinieta kocykiem. Slonko jeszcze przyswiecalo chwilami i wtedy moglam sie nawet z kocykaa rozplatac. Ale jak zaszlo to brrr...

W przyszlym tygodniu zapowiadaja wt,sr przymrozki w nocy.

W takich momentach brak mi pieknej polskiej zlotej jesieni. Ta jesien tu jest inna, zimniejsza, ciemniejsza, choc jednoczesnie w zupelnie innych barwach...

Jesien

19:36, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (4) »
środa, 19 września 2012

No i tak siedze sobie dzisiaj bezpacjentowa na BUP czyli na psychiatrii dzieci i mlodziezy. 2 pacj mialam miec ale obojgu termin nie pasowal i w zeszlym tygodniu sie przebukowali, a juz bylo za malo czasu,zeby kogos wsadzic w ten dzien. Poza tym od 11 do 15 mialam akut tid czyli jakby przyszedl jakis pacjent na ostro to ja i jeszcze jedna osoba bysmy go wziely. Ale nikt nie przyszedl.

Jako wiec, ze MOJA PRACA NAUKOWA JEST NAPISANA JUHUUUUU i zakceptowana i w nastepny wtorek bede sobie oponowac na jej temat, tak cos jak obrona, tyle ze parami, z cala grupa i egzamiatorem sluchajacymi, a wiec jako ze jw, to sie zajelam czym innym, mianowicie zaliczeniem testu na kurs, ktory juz za kilka tygodni. Kurs jest tez z psych dzieci i mlodziezy, wiec tajming idealny. Mam juz taka technike, ze poczytam cos tam, lece test a potem doczytuje co mi brakowalo lub co mnie interesuje. na przeczytanie wszystkiego co nam ambitnie daja, a czesto jest to kilkaset stron i nierzadko czesc po ang, zwykle czasu nie ma szans mi starczyc. Za drugim podejsciem zabraklo mi 1 prawidlowej odp, grrr... ale za 3x juz bylo na 95% a trzeba na 80%,zeby zdac. oczywiscie czesc pytan sie powtarza... W sumie dobrze, bo mam teraz fajna baze pytan do przejrzenia i dla nastepnego pokolenia czyli Niamki. Kto wie czy jej dam, jesli bede jej opiekunem specjalizacji to nie bede mlodziezy deprawowac, hahaha...

Apropos wspomnianej pracy, zabrala mi 2 dni z zyciorysu teraz, pisanie, poprawianie, skracanie, kondensowanie i bleeee... a wiele wiecej wczesniej, jak dostane do reki zaswiadczenie to sie ze szczescia pojde upic. Nie wiem gdzie, kiedy ani z kim ale pojde, hehe...

W sprawie specjalizacji status quo polegajace na tym,ze moja opiekunka spec jest nieosiagalna. Zyje, byla widziana w poradni gdzie zabierala cos ze swojego pokoju, ale nikt jej nie szczapil. Jej skrzynka sluzbowa pocztowa przestala istniec, podejrzewam ze w zwiazku z tym,ze sie wypowiedziala i oficjalnie przeszla na emeryture z dniem 1 wrzesnia...

Czas wiec przejrzec stare kalendarze, wypisac zaswiadczenia i odbytym stazu w poradni za wszystkie okresy a potem pozostaje zobaczyc czy podpisze ostateczne zasw o uznaniu specjalizacji, bez ktorego nie mam jak wyslac papierow. Na szczescie mnie zalezy na tym rownie bardzo jak mojemu szefowi, ktory ma narazie problem obsady lekarskiej specjalistycznej rozwiazany do grudnia, ja wracam w polowie listopada i byloby mu na reke,zebym juz mogla wyslac papiery i pracowac-jak-specjalista... Ciekawe czy rownie chetny bedzie,zeby mi za ta prace od reki dac pensje-jak-specjalisty... Jak mawiaja Szwedzi vi-få-se (wifosie)... czyli sie okaze, zobaczy...

Wczoraj bylam na zebraniu rodzicielskim. Dyrektor, tu rektorem zwanym udzielil nam troche ogolnych informacji m.in. nt planowanej budowy nowej szkoly, ktora docelowo od 2014 roku ma przejac wszystkich uczniow klas 1-3 a nasza szkola ma byc wtedy dla klas 4-6, co juz nas nie zdazy dotyczyc bo wtedy Dawid przejdzie juz do klasy 7...Potem rektor sie pozegnal, bo przenosi sie do Åre, takie szwedzkie Zakopane... Szkoda, lubilam go, stosunkowo mlody, przystojny no i zaczynal w szkole w tym okresie, kiedy my sie przenieslismy do Szwecji...

Teraz dostajemy rektora z innej szkoly, z ktorego synem moj syn gra w pilke nozna ;-) ma sie te znajomosci na wsi, nieeee? Dawid ma ost tydzien treningow w noge i w nd ostatni mecz a juz w tym tygodniu zaczely sie treningi pilki recznej, na 2 byl, wiec ten tydzien bedzie mial mocno treningowy. W pn nozna i reczna, wt reczna, sr i cz nozna, nd mecz... Fajnie,ze daje rade pogodzic to z lekcjami, ktorych co prawda w tym roku wiecej, ale i tak niewiele, na srode pisownia 15 slowek i jakies zadanie z nimi, na czwartek matma a na pt angielski. Dziecko ma nawet spory ladunek planowania i odpowiedzialnosci,  choc jak u kazdego ma tez dni, kiedy go trzeba zapedzac i pilnowac...

Od nast tygodnia indywidualne rozmowy z kazdym uczniem i rodzicami o postepach w semestrze wiosennym i planach na jesienny. Na ogolnoklasowej rozm z wychowawczynia m.in. poruszalismy temat ocen, ktore od tego roku pojawiaja sie w klasie 6, wczesniej w klasie 8 dopiero byly. Bedzie skala 6st, od A do E jest zaliczone a F to niezaliczony przedmiot. Na szczescie jeden rocznik przed Dawidem, obecne 6 klasy bedzie eksperymentowal, wiec jest szansa,ze do nast roku ogarna temat wymagan i poziom wiedzy na kazda ocene.

A u Radka powoli ku celowi, 3 tydzien praktyki z przyczepa. Menszo moje odkrywa kolo na nowo stwierdzajac, ze jak sie nie stresuje, to mu cofanie swietnie wychodzi, moze nie za 1wszym razem, ale za 2-3, a jak sie stresuje to gorzej... No maaaaaamo a o czym ja mu gadam? To samo mu gadam w kwestii nerwow przed zasypianiem, jak go czeka cos nowego, nieznanego zwlaszcza... nawet mu proponowalam pewne dzialania rozluzniajace, hehehe... ale on i tak wie lepiej... Coz, jego problemmo.

Czuj czuj czuwaj, odezwe sie pewnie po zaliczeniu pracy ;-)