O autorze
KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE
++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++ ++++++++++++++++++++++++++++ free counters ++++++++++++++++++++++++++++
++++++++++++++++++++++++++++
ZAPISKI O NASZYM WSPÓLNYM ŻYCIU NA DOBROWOLNEJ EMIGRACJI W SZWECJI...
wtorek, 28 października 2008

Noooo taaaak... czas zimowy no wiec co nam dzis zafundowala aura??? Opady sniezku...

Trwaly one co prawda jedynie jakies 10 minut i ne pozostawily wielkich ilosci bialego puchu,ale sam fakt...

A tymczasem firma SKANSKA zaczela dzis przebudowe parkingu pod naszym blokiem co daje nadzieje na zdobycie tam miejsca parkingowego z podlaczeniem do pradu, coby nasze autko nie wymagalo skrobania za kazdym razem ja sie je chce uzyc...

Jutro ostatni raz w tym tygodniu ide do pracy, potem dwa dni laby na urlopie i weekend :-) Przedtem jednak musze napisac do pewnej rzezni w pewnej sprawie,ktokolwiek czyta niech 3ma kciuki...Moze jeszcze dzis popoludniu sprobuje???

09:58, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 października 2008

...dziś nastąpiła, więc po wczorajszej urodzinowej imprezie mogliśmy nieco odespać... przynajmniej moglibyśmy gdyby nie nasz niezwodny budzik, któr postanowił umilić poranek cioci Asi (Joana w wersji szwedzkiej) i wujkowi Mackowi.

W zwiazku z tym o jakiejs niemozliwie wczesnej porze przyszedł ich zagadywac i w naszym pokoju slychać to było jako takie mruczando,nie dające zasnąć po przebudzeniu w związku z czym musiałam sciągnąc swoje zezwłoki i wyekspediować go do pokoju spowrotem. Co rzeczonym ciociom i wujkom niewiele pomogło bo na terenie Dawidowa zaczęły się odbywać walki i bitwy Francuzów z Wikingami czy jakoś tak,nie raz jakiś ranny rycerz czy żołnierz padał np. na drzwi,albo wydawał jakiś okrzyk bojowy i dla tych co spali na goscinnym łóżku w salonie pojedyńcze drzwi nie stanowiły wystarczającej bariery dzwiękochłonnej...

A impreza była nawet podwójnie urodzinowa bo Joanna swoje 18 lat skonczyla 3 dni wczesniej i postanowilismy swietowac wspolnie we dwie.Milo bylo,towarzystwo nie bylo wielkie  bo dwojka nam sie ze wzgledow chorobowych wykruszyla, ale pozostala 4 zaproszonych doroslych i 1 dziecko wraz z gospodarska 4ką doroslych i dzieckiem sztuk 1 bawila sie wysmienicie. Alkoholu poplynelo akurat,zeby zapewnic dobry humorek, dyskusje na szczescie rzadko schodzily na polityke i toczyly sie generalnie w milej i przyjacielskiej emigranckiej atmosferze. W ddoatku na sam koniec okazalo sie ,ze siostra naszej Gosi powila coreczke i zdazyla przez 24 wiec chac-nie chcac zrobila mi maly prezent urodzinowy :-) Kolejny skorpionik a wlasciwie skorpionica urodzona w tym pieknym pazdziernikowym dniu,hehe...

Kiedy juz zostali tylko gospodarze czyli my i Niamki rozmowki przeplatane poczatkami sprzatania trwaly prawie do 2giej w nocy,a wtedy juz mozna bylo zaczac przestawiac zegarki ;-)

Dostalam slicznego storczyka i fiolka, piekny wazon na swieczki i lampion , szal a od meza i synka ramke cyfrowa na zdjecia,ktora zamierzam sobie zabrac do pracy :-) zebym w wolnych chwilach mogła sobie poglądać moich chłopaków.No i dostałam sporo życzeń telefoniczno-netowo-mailowo-skypowo-naszoklasowych za co jeszcze raz wszystkim dziękuję :-)

Asienka od nas dostala m.in. zestaw pokerowy z żetonami i kartami,więc mamy co robić w długie weekendowe zimowe wieczory ;-) a co,jak kupować prezent to pożyteczny :-) dla otoczenia. Poza tym dostala podobne kwiatki no i slicznego łosia na przyszłe komodę,kominek lub inne miejsce reprezentacyjne w przyszlym domku w Szwecji :-)

Pierwsza część jej swiętowania miała miejsce w Umeå, do ktorego pojechalismy w ostatni wtorek, ona z 2jką ludzi od siebie z pracy a ja z moimi chłopakami. Zrobili sobie 3 dni wolnego ze szkoły i dzięki temu byliśmy troche więcej razem. Mieszkalismy w nawet fajnym hoteliku ( najfajniejsze bylo w nim to, że 1osobowy pokój dla mnie funduje pracodawca, więc płacilismy tylko różnicę w cenie do 2osobowego pokoju a Dawid mógł spać za damo bo spał na materacu na podłodze ) , blisko miejsca, gdzie odbywały się moje wykłady czyli Folkets Hus - rodzaj naszego Domu Kultury, w Kramfors raczej cichy i malo użytkowany, w Umeå stanowi centrum życia wykładowo-koncertowego miasta, wielkością podobnego do Legnicy,ale znaczeniowo w polnocnej Szwecji porównywalnego pewnie do Wrocławia. Przy czym wiele go nie zobaczylismy mieszkalismy w zasadzie w centrum i chłopcy pobiegali sobie po sklepach. Potwierdziły się nasze wcześniejsze spostrzeżenia, że w dziedzinie ubrań a zwłaszcza butów tutejszy styl nie odpowiada nam w 95% więc raczej będziemy się zaopatrywać w Polsce, wyjątek stanowi chyba tylko odzież sportowa i kurtki,niektore kozaki... Wszystko to jest ładne,ale i droższe niż w Polsce, tyle,że chyba też lepszej jakości, więc w sumie warte swojej ceny...

Wykłady można uznać za dośc udane, zwłaszcza jedna część a to dzięki osobie wykładowcy, który Asi od razu nie wyglądał na Szweda ;-) Okazało się,że korzenie ma w Środkowej Europie w okolicach Słowacji, Węgier itp. choć już 40 lat mieszka w Szwecji. Jest naprawdę dobry w tym jak wykłada i chyba nawet o korzeniu pietrzuszki potrafiłby ciekawie opowiadac ;)

Drugiego dnia dojechal do nas Maciek i poszlismy na kolacje urodzinowa.Kosztowala nas ona troche auććć no ale spędziliśmy czas w miłej atmosferze (Dawidek po wspólnej naradzie zgodził się zostać w hotelu bo i dla nas i dla niego pobyt w takiej restauracji byłby męką a tak zjadł coś co woli i obejrzał bajkę a my mogliśmy cieszyć się zarełkiem bez stresowania się tym,że Dawid nie chce go wziaść do buzi ;-) np. ślimaczka albo miesko z króliczka ;-))) napiliśmy się smacznych winek a Asia miała odśpiewane chóralne 100lat po duńsku,szwedzku i angielsku :-)

Końcowka  tygodnia była pracowita bo w czwartek wrocilismy z U. a w piątek jechałyśmy na wykład do Sundsvallu (który raczej mnie rozczarowal, okazal się być w zasadzie omówieniem ksiązki,ktorej prelegent był współautorem i w zasadzie nie wnosił żadnych przełomowych informacji do mojej wiedzy...)a po powrocie wspomagalam męża w przedimprezowych działaniach kuchennych.Tak naprawdę więc odpoczęłam dopiero dziś po południu,poszliśmy na spacerek wykorzystując sprzyjającą jak na koniec października aurę a potem usiadłam przy kompie,żeby podpowiadać na maile i nadgonić braki w tymże oto blogu :)

Co niniejszym uznaję za zakończone a wszystkim czytającym życzę przyjemnego tygodnia pracy (no w przypadku moich chlopakow tygodnia laby bo Dawid w szkole a Radek w SFI mają ferie jesiennne...aaaa tylko ja biedna myszka od 8 do 17 w pracy :-((( ) :-))))

19:26, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 października 2008

No wiec zgodnie z obietnica,ciagne dalej...

Poza tym pierwszym wyjazdem mialysmy poki co kilki wyjazdow na szkolenia takie 1dniowe np zwiazane z nowa reforma nt zwolnien lekarskich,ktore sa tu znacznie bardziej rozbudowane a w dodatku ichniejszy ZUS czyli Forsakringkassan lubi je odrzucac...Sporo szkolen czeka nas w v. 43 (szwedzi czas licza tygodniami i jak cos ma byc w jakim tygodniu nie podaja od pn do pt tylko wlasnie tydz. 43..) bo we wtorek pojedziemy do Umea na szkolenie z zakresu farmakologi psychiatrycznej a po powrocie w pt na szkolenie z terapii poznawczo-behawioralnej w leczniu anoreksji (ale powaznie brzmi :-P ).

To ostatnie jest dla mnie o tyle wazne,ze zaproponowali mi uczestniczenie w programie,ktory ma na celu wypracowanie wspolnych zasad postepowania i leczenia pacjentek i pecjantow z zab. odzywiania,tak zeby mniej wiecej podobne podejscie bylo w calej Norrlandii czyli polnocnej Szwecji i to zarowno w poradni dzieciecej,u psychiatry dzieciecego jak i w poradni psychiatrycznej dla doroslych. Takie wytyczne przygotowano juz w Sztokholmie a my zespolowo i grupowo mamy sie im przyjrzec na polnocy kraju i ewentualnie uzupelnic,zmienic,dopasowac...

Zab. odzywiania to temat,ktorym sie zupelnie nie zajmowalam w Polsce,ale zawsze co fajnie jest dowiedziec sie cos nowego.Zwlaszcza ze wspolchorobowosc u takich pacjentek jest spora i miewaja one zarowno zab.osobowosci,depresje,zab.lekowe,zab.adaptacyjne jak i oczywiscie cale spektrum zaburzen ogolnomedycznych ... Na pewno bedzie to ciekawy temat a ze nasza mala przychodnia znana jest tego,ze ma dobry zespol zajmujacy sie neuropsychiatria (ADHD, autyzm itp) i wlasnie zab.odzywania,wiec fajnie by bylo jakby w temacie zab.odyzwania dolaczyl do zespolu jakis lekarz dobrze zorientowany w temacie. Dla mnie to z kolei szansa stania sie wazna osoba w zespole,potrzebna,wrecz niezbednie konieczna :-)

Z reszta powoli wchodze w zespol, zaczynam ich wszystkich coraz lepiej poznawac , trudno tu jeszcze mowic o przyjazni jakielkolwiek,ale jednak znacznie lepiej i milej idzie soe do pracy jesli przynajmniej wiadomo kto tam na Ciebie czeka.

CDRN

20:57, zapiski_szwedzkie
Link Komentarze (2) »
środa, 08 października 2008

Sie tak w sumie zastanawiam,czy wogole kiedys ktos przeczyta te moje wypocinki...

KTOKOLWIEK???

 

No dooopra zartowalam.Wiem,ze czasami ktos czyta... Moze...

 

Z wydarzen poniedzialkowych najbardziej godne podkreslenia jest to,ze minal nam dokladnie misiac pobytu na szwedzkiej ziemi...Trudno jeszcze oceniac czy jest tu jednoznacznie lepiej niz w Polsce,ale narazie jest calkiem przyjemnie i czas mija nam dosc szybko... Na podsumowania przyjdzie czas pewnie po roku mniej wiecej :-P

Tak jak napisalam w tytule,obiecywalam sobie,ze bede pisac regularnie,ale juz jak widac nie dalam rady.Nie zagladalam tu od ponad 2 tygodni,majac 1001 innych rzeczy na glowie,ale dzis postanowilam miec rzeczy w powazaniu w pasc na chwile.

A co w miedzyczasie? Mamy za soba z Asia pierwszy kurs w Szkielecie czyli w Skelleftea, jakies 300 z hakiem km na polnoc od nas.Spedzilysmy tam na miejscu dwa dni,w sumie atmosfera byla mila zwlaszcza,ze spotkalysmy nasze kolezanki z kursu bytujace w Ostersund. Poplotkowalysmy,omowilysmy wszystko co bylo,jest i bedzie u nas,naszych rodzin,znajomych i nieznajomych. Milutkie tez bylo nawet jedzonko, szwedzkie w wiekszosc ale pare smacznych rzeczy sie zdarzylo. Wrocilysmy z leksza zmeczone i prawe mowiac nieco rozczarowane zawartoscia merytoryczna kursu..Powiem tak- kurs rozpoczynajacy specjalizacje w Polsce trwal 2 x po 5 dni i obejmowal podstawy diagnostyki i leczenia chorob psychicznych. Bez fanatyzmu ale dal pewna wiedze. Kurs tutaj trwal dwa dni wliczajac jakies 6 przerw kawowych, z 10 benstrackare czyli  prostowania nozek , 3 lunche, 2 kolacje i mnostwo dyskusji na tematy wielkie taki jak rola psychiatry w leczeniu, koniecznosci godzenia posiadania 3jki dzieci z praca kliniczna,naukowa,kursem psychoterapii itp. No coz,nie da sie miec jabka i zjesc jablka, kazdy w zyciu musi sam wybrac czemu sie bardziej poswieca rodzinie czy pracy i rozwazanie tego na forum publicznym dla nas Polakow jest dosc dziwne ... Zawartosc bla dla nas nawet dos dobrze zrozumiala,ale nie wniosla zbyt wiele w nasza wiedze praktyczna.Kolejne spotkanie nieco blizej w Umea, 200kmod nas na polnoc, ma byc o lekach wiec moze nieco bardziej bedzie do rzeczy a nie o d... Maryni...

Pierwszy raz bylam na takim kursie na koszt pracodawcy tzn autko sluzbowe dla nas , benzynka w obie strony , na miejscu hotelik, jedzonko wszystko fundowane. Jedynie jak chcialysmy winko do kolacji to juz na wlasny koszt... Miodzio, tak jak sie moge szkolic ;))

CDNPN czyli Ciag Dalszy Na Pewno Nastapi... kiedys...

21:36, zapiski_szwedzkie
Link Dodaj komentarz »